Szczęście od losu



Jaemin ma osiemnaście lat, gra w piłkę nożną w szkolnej drużynie, z którą pragnie zdobyć mistrzostwo szkół. Niedługo kończy liceum i pragnie realizować dalsze plany dotyczące swojego życia. Pójść na wymarzone studia, poznać dobrego chłopaka, z którym mógłby ułożyć sobie życie. Jego największą  szkolną zmorą jest Daesoon, z którym chodzi do jednej klasy, a który jest zarazem jego kapitanem oraz, co najgorsze, sąsiadem. O ileż życie Jaemina byłoby łatwiejsze i spokojniejsze, gdyby właśnie nie ten jeden jedyny chłopak, który nie tylko doprowadza go do szału, ale jest winny temu, że jego serce bije zbyt mocno, kiedy go widzi.
Szkolny projekt sprawia, że obaj muszą połączyć się w parę i wytrzymać ze  sobą dwa tygodnie, a koniec pewnej imprezy zmienia plany na życie ich obu.

Tekst pierwszego tomu jak i drugiego można w całości zakupić tutaj: http://beezar.pl/p/luana lub tutaj: https://book-self.pl/pl/producer/LUANA/25 






9 komentarzy:

  1. Hej :) Możesz napisać ile rozdziałów ma 1. i 2. tom?
    To naprawdę wciągające opowiadanie :D Nie mogę doczekać się jutrzejszego rozdziału, to będzie mój prezent na urodziny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwszy tom ma 22 rozdziały, a drugi 9 plus epilog. :)

      Usuń
  2. Dziękuję za szybką odpowiedź :) Po przeliczeniu dostałam oba jako prezent :)
    Tylko na e-mail dostałam już potwierdzenie zapłaty, a nie wiem jak pobrać teksty z book-self. Dostanę je automatycznie na e-mail czy gdzieś trzeba pobrać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teksty trzeba pobrać. Dostaniesz do ich pobrania linki. :)

      Usuń
  3. Przepraszam, że nadal nie uzupełniłam rozdziałów. Zapomniałam przez to wszystko co się działo. W przyszłości postaram się to naprawić. Jakby co to macie po lewej na dole archiwum i tam szukajcie notek. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. [1/3] Zabrałam się za to opowiadanie z dużym podekscytowaniem. Przez te lata napisałaś naprawdę dużo i miałam wielkie oczekiwania do "Szczęścia od losu" (w tym komentarzu odnoszę się do całego pierwszego tomu). Już od pierwszego rozdziału nie potrafiłam odczuć sposobu myślenia Jaemina. Kompletnie nie zainteresowała mnie ta postać i nie byłam w stanie powiedzieć ani jednej jego charakterystycznej cechy. Zwykle pierwszy rozdział rozpędza czytelnika i buduje jego relacje z główną postacią. Jak dla mnie to jest to kolejna postać, której można sobie przypisać własny charakter i być zadowolonym, bo się "utożsamia" z nim.

    (***SPOJLERY***)
    Kolejną sprawą, od której oczekiwałam jakiejś poprawy, jest kwestia twoich opisów, gdzie idziesz na łatwiznę i z góry opisujesz, że dana postać jest "Dobra, miła i przyjacielska", zamiast pokazać to w dialogu. Czytelnik potrafi obserwować, wierz mi.
    Zachęcam się do czytania swoich dialogów na głos, zaraz po napisaniu. Przyznaję, że czasami po prostu czułam zażenowanie. Charakter jaki nałożyłaś na Daesoona kompletnie nie klei się ze słowami "Projekt jest wstrętny". Błędy techniczne i składnia, ok. Nie każdy sobie radzi z naszym ojczystym językiem, w tym ja. Jednakże, gdy 18-19-letnia postać brzmi jak dziadek, próbujący być "na czasie", jest naprawdę przykre. Oto słówka, które zostały wypowiedziane w twoim opowiadaniu (i nie tylko tym), a zostałyby wyśmiane przez każdego nastolatka: imbecyl, głupek, tłumoku, popaprańcy, pacanie, dryblas.
    > "(...) Pan Snug nie znosi spóźnialskich". Zastanawiam się jaki chłopak w ostatniej klasie licealnej by tak powiedział…
    Od drugiego rozdziału, zauważyłam jak bardzo na siłę próbujesz pokazać konflikt i niedogadywanie się Daesoona i Jaemina i z góry założyłam, że twoim celem jest pokazanie w kolejnych rozdziałach jakąś skrajną zmianę. I byłoby w porządku, gdyby to było coś nowego. A ten schemat powtarza się w niemal każdym twoim opowiadaniu. Od nienawiści do miłości.
    W momencie gdy Daesoon użył słów "W życiu bym się z tobą nie związał i nie miał dziecka”. Wiesz dlaczego? Bo nigdy bym cię nie tknął nawet palcem" od razu zgadłam cel autora. Oczywiście, że się zwiąże i będzie miał dziecko z Jaeminem. To ma tylko uderzyć główną postać i ją zranić. Bo czytelnika tym na pewno nie zaskoczysz.

    OdpowiedzUsuń
  5. [2/3] >Narrator
    W czasie projektu, Jaemin naprawdę troszczył się o lalkę i zaangażował się w projekt, do tego stopnia, że nazywał ją "dzieckiem". I zrozumiem ten fakt, ale gdy dochodzi do tego narrator, który również nazywa lalkę dzieckiem, to już przesada. Stawia to Jaemina w świetle normalności i ci co śmią nazywać lalkę lalką to się mylą! To właśnie przekazuje narrator.
    Ogólnie wypowiedzi narratora budzą we mnie złość i długo nie zdawałam sobie sprawy dlaczego. Aż do przeczytania tego opowiadania. Mianowicie jako narrator spojlerujesz informacje. Piszesz opinie w narracji i obrażasz ludzi. Narrator powinien być bezstronny. Po tylu latach wypowiedzi narratoskie powinny być już na wyższym poziomie.
    I jeszcze jedno: "Do szkoły Jaemin wszedł tak jak zwykle, uśmiechnięty, rozmowny. Przywitał się z niektórymi osobami, zamienił z innymi kilka słów. Starał się zachowywać jak zwykle." Starał się zachowywać jak zwykle, a ja widziałam Jaemina, który jest raczej cichy i trzyma się na uboczu i mało uśmiechniety. Więc brzmiało to dla mnie zabawnie, bo to nie było "zwykłe" zachowanie.
    "Dlatego nie spieszył się na pierwszą lekcje jak zawsze". I znów "zawsze" przy sytuacji, która nie miała nigdy wcześniej miejsca. A nie jest to pierwszy z 3 rozdziałów, więc powinnam znać postać wystarczająco dobrze.
    Fragment: "Pod koniec drugiej połowy jeden z zawodników drużyny Daesoona został sfaulowany, więc reszta chłopaków miała chwilę na to, by odetchnąć i otrzeć pot z czoła, przyglądając się, jak kulawego kolegę sprowadzano z boiska." Kulejącego czy kulawego? Ktoś kulawy jest to osoba, która kuleje nieodwracalnie. Polecam poprawić, jeśli bierzesz pieniądze od ludzi za to opowiadanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. [3/3] Wypadek, który doprowadził do tego, że Daesoon dowiedział się o ciąży był tylko po to, by Daesoon się o niej dowiedział. Prawdopodobieństwo, że dostałby właśnie w brzuch było małe, a jednak to się stało. I taki zbieg okoliczności sprawia, że chcę tylko wywrócić oczami. Nic poza tym.
      Nie dają mi spokoju jeszcze te małe kwestie:
      - Rodzic 18-letniego chłopaka, który bierze dzień wolny bo ten się przeziębił. Rozumiem, że są fanatyczni rodzice, którzy nie dają dzieciom (nawet tym dorosłym???) żyć, gdy ten się zwyczajnie przeziębi. Ale ojciec Daesoona był całkiem normalny, więc nie rozumiem, po co.
      - Każda scena w książkach, czy to w opowiadaniach ma jakiś cel/powód. Zatem jakim powodem był wyjazd Jaemina z Daesoonem do babci? Seks? Bo oprócz tego, nic się tam nie wydarzyło. Jest to po prostu strata czasu czytelnika.

      Podsumowując, opowiadanie zawiodło mnie nie tylko technicznie, ale i fabularnie. Cała fabuła da się spisać w pięciu punktach:
      1. Projekt
      2. Impreza
      3. Ciąża
      4. Wypadek + Daesoon dowiadujący się o ciąży
      5. Problemy Daesoona + zamieszkanie u Jaemina
      Jak na 22 DŁUGICH rozdziałów jest to bardzo mało. Powiedziałabym, że głównie lejesz wodę. Radziłabym szanować czas czytelnika i uwierzyć, że czytelnik obserwuje oraz myśli logicznie.

      Usuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz. :)