20 marca 2016

W sidłach miłości - Rozdział 31



Kochani, chodzi o drugi tom Sideł. Miałam dać go do sprzedaży dopiero kiedy na blogu pojawi się pierwszy rozdział. Z pewnych osobistych względów, dam go wcześniej. Mianowicie już na dniach tekst zostanie wrzucony na Beezar.pl. Nie będę pisać co i jak, dlaczego tak wcześnie, ale ci którzy chcą go kupić mogą go już wyglądać na beezar lub wypatrywać wiadomości na blogach. :) 

To była notka z rana, a teraz:
EDIT: Zapraszam chętnych na tom 2 Sideł. Do kupienia tutaj: Kliknij mnie :)

Zapraszam na kolejny rozdział. Tym razem jest poświęcony Drakowi i Seanowi.
Dziękuję za komentarze. :)

Oparłszy się łokciami o barierkę, Drake spojrzał w dół. Balkon na szóstym piętrze dawał mu doskonały widok na jeden z kilku ogromnych basenów należących do hotelu, w którym się zatrzymali. Przyjechał tutaj z Seanem cztery dni temu i już dzisiaj wiedział, że nie będzie mu ciężko stąd wyjeżdżać. Nie przepadał za takimi miejscami. Zdecydowanie wolałby spędzić urlop w dziczy, nocując w szałasie, a dniami wędrując po leśnych ścieżkach. Był prostym człowiekiem i chyba nigdy nie przyzwyczai się do takich hoteli. Gdyby nie Sean wyjechałby stąd, zostawiając Las Palmas daleko za sobą. W jakiejś części brał pod uwagę to, że tu nie chodziło o miejsce, tylko o towarzyszącą mu osobę. Między nim a Seanem niby było dobrze, ale wnikliwy obserwator dostrzegłby oddalenie młodszego partnera. Pierwszy dzień minął nawet dobrze, dużo czasu ze sobą przebywali, rozmawiali. Wybrali się na plażę, na której również spędzali ze sobą miłe chwile, mimo że tam udawali bliskich przyjaciół. Kolejnego dnia już coś się zmieniło. Sean głównie pływał, więcej czasu poświęcając na to, a on, nie chcąc leżeć plackiem na plaży, przyłączył się do osób grających w siatkówkę plażową i tak było codziennie. Nawet nie rozmawiali ze sobą. Natomiast każda noc – począwszy od tej poniedziałkowej – jakby stawała się odbiciem kolejnej. Przygotowywali się do snu i każdy z nich niestety kładł się po swojej stronie łóżka, mimo że Drake pragnął bliskości partnera. Nie chciał na nic nalegać, żeby Sean nie myślał, że chce go do czegoś zmusić, bo tak trzeba, przecież takie wyjazdy muszą być połączone z upojnymi nocami. Bardzo tego chciał, ale obiecał, że zaczeka, nieważne jak wariował, widząc swojego partnera spacerującego po plaży takiego opalonego, mającego na sobie tylko obcisłe kąpielówki. Podejrzewał, że Sean boi się przymusu i dlatego unika najzwyklejszych pocałunków. Owszem, nawet te mogłyby rozpalić Drake’a, który i tak szalał. Czasami zamykał się w pokoju hotelowym, aby się uspokoić. Inaczej chodziłby po plaży z namiocikiem. Mózg, szczególnie nocami, nie dawał mu spokoju, przywołując obrazy półnagiego Seana wynurzającego się z wody. Jakże wtedy z przyjemnością złapałby go w swoje ramiona, przyciągnął do długiego pocałunku i zabrał do pokoju, a potem nie wypuścił stamtąd do końca wyjazdu. Szanował Seana i kochał go, ale również pożądał i nie zamierzał z tym walczyć. Do niczego go nie zmusi, ale nie był pewny, jak długo wytrzyma bez pieszczot z nim.
Mieli popracować nad swoim związkiem, a tymczasem Sean nawet nie próbował tego robić. Przykre to było, ale sam nie mógł nic zrobić. Nawet nie chciał podejmować kolejnych prób rozmawiania o tym. Próbował kilka razy ruszyć temat, ale Sean ciągle uciekał, usprawiedliwiając się tym, że musi iść na plażę, bo korzysta z wyjazdu, to za dużo ludzi, to za późno i trzeba iść spać. Nie było sensu zaczynać kolejnej konwersacji, skoro partner tego nie chciał, tym bardziej, że za którymś razem Drake wybuchnąłby i powiedział, co o nim myśli i co sam czuje.
– Drake, przyniesiono nam śniadanie do pokoju – poinformował Sean, stając w drzwiach balkonowych i przyglądając się partnerowi. – Nalałem już kawy do filiżanek, chodź, bo wystygnie. Słyszysz mnie? – Chciał do niego podejść i go objąć, ale powstrzymał się przed tym krokiem.
– Tak, już idę. Zaraz. – Nacisnął kąciki oczu. Najchętniej poszedłby spać. W nocy śniło mu się, że Sean go zostawia. Kiedy się obudził, z ulgą stwierdził, że ukochany spał obok, ale i ten sen mógł mu podświadomie pokazać, że się od siebie oddalają po pozornym zbliżeniu. Może mogli zostać w domu, tam wydawało się, że wszystko wraca na swój tor. Właśnie, wydawało się, a było zupełnie inaczej.
Wrócił do pokoju, a raczej niewielkiego apartamentu, który wynajęła im „teściowa”. Sean siedział przy stoliku, przeglądając ulotki z propozycjami tutejszych atrakcji. Dzisiaj mieli skorzystać z jednej z nich. To była prośba Drake’a, żeby dzień spędzili razem. Zamierzał wynająć samochód i objechać z Seanem okolice, a także zwiedzić jakieś zabytki lub muzea. Tym bardziej, że wziął ze sobą jeden z aparatów i chętnie porobi trochę zdjęć. Zabrał też ze sobą kilka kart pamięci. Jedną już zapełnił, uwieczniając plażę i lotnisko, a także fotografując Seana lub on jego.
– Co tam wyczytałeś? – Zajął miejsce przy stoliku, zabierając się za rozkrajanie przepysznych bułeczek. Z tego co się dowiedział, piekli je w miejscowej piekarni, w której hotel się zaopatrywał, a przepis na nie był tajemnicą i przechodził z ojca na syna.
– Nie sądziłem, że tu jest tyle zabytków. Podobno jest gdzieś nawet dom Kolumba.
– Czytałem o tym i będzie to pierwsze miejsce, które zwiedzimy. Mam dość wygrzewania się na plaży. Ostatnie dwa dni wytrzymam bez pieczenia się w słońcu. – Posmarował połówkę bułeczki dżemem z kiwi i ugryzł kawałek, zapijając kawą.
– Mhm.
– Przed wieczorem nie zamierzam wracać do hotelu. Co najwyżej żeby się odświeżyć przed kolacją.
– Możemy zjeść gdzieś na mieście.
– Obiad, bo co do kolacji mam już inne plany. Gdzieś cię zabiorę.
– Gdzie? – Sean wbił ciekawskie spojrzenie w Drake’a.
– Niespodzianka. – W sumie dla niego też. Dopiero w trakcie rozmowy wpadł na pewien pomysł i miał nadzieję, że zdoła go zrealizować. Będzie musiał w tej sprawie porozmawiać z paroma osobami i zrobi to, kiedy pójdzie wynająć samochód.
– Aha.
– Jedz, bo na obiad szybko się nie udamy.
Sean skinął głową, również zabierając się za śniadanie. Nie jadł dużo, bo w ostatnich dniach miał żołądek zawiązany w supeł i to tym większy, czym więcej dni upływało od ich przyjazdu do Las Palmas. Liczył, że bycie razem coś zmieni w ich stosunkach, przecież kochał Drake’a, ale wciąż coś pomiędzy nimi było nie tak. On nie potrafił zrobić pierwszego kroku, a partner nie próbował zbliżyć się do niego. Chodziło mu po głowie, że może nie chciał. Nie powinien prosić Drake’a o czas, ale w domu wydawało mu się, że tego potrzebuje. Natomiast tutaj, w tej innej atmosferze, klimacie wszystko wyglądało inaczej. Tym bardziej, kiedy napatrzył się na Drake’a grającego w siatkówkę. Naturalnie wyrzeźbione mięśnie tańczyły pod skórą, a on znów go zapragnął, tylko że nawet po tylu latach bycia ze sobą nie potrafił powiedzieć ukochanemu mężczyźnie, że chce się z nim kochać. Drake zawsze to wyczuwał, a teraz coś się w nim zmieniło. Chyba już nie czytał z mowy jego ciała lub nie miał na to ochoty, ale przecież w domu… W poniedziałek wieczorem podszedł do partnera, pocałował go, a ten się od niego odsunął, jakby parzył, więc więcej razy nie próbował się zbliżyć, mimo że chciał tego bardziej niż zwykle, a szczególnie ostatnio.
Sam miał duże kompleksy na punkcie swojego ciała i chociaż Drake zawsze zapewniał go, że mu się podoba, on nie potrafił do końca uwierzyć w siebie. Sytuacja z wykładowcą jeszcze pogorszyła sprawę, gdyż zaczął czuć lekki wstręt do siebie i seksu, o czym Drake’owi powiedział, a ten chyba tego nie zrozumiał. W domu dotykał go, obejmował, a tutaj, gdzie nie musieli się ukrywać, szczególnie kiedy byli sami, partner nie dążył do zbliżeń. On, przekonany, że Drake go nie chce, też nic nie robił. Nocami czekał, aż ten go przytuli i niestety zasypiał, nie doczekawszy się niczego więcej. Był naprawdę beznadziejny w tych sprawach. Zbyt zimny, niepewny, żeby samemu coś zacząć, przestraszony, że zostanie odrzucony, a Drake znajdzie sobie kogoś innego. Przecież od tylu tygodni trzyma Drake’a od siebie na dystans, niewielu facetów to wytrzyma. Wiedział, jaki jest Drake, jaki on sam, że ciężko mu wydrzeć z siebie namiętność, od której aż kipiało w partnerze. Nie umiał pokazać mu, czego chce, potrzebuje, szczególnie po tak długiej przerwie. Głupi był. W życiu zawodowym pewność była jego drugim imieniem, ale jeżeli chodziło o prywatność i intymność, to przez ostatnie tygodnie było z nim gorzej niż przez całe lata. Miał jeszcze dwa dni, aby coś zmienić, zbliżyć się do Drake’a, być z nim, spędzić razem czas. Nie tak jak dotąd, on pływał, a partner grał z innymi facetami w siatkówkę lub spał na plaży, a czasami po prostu znikał. Dlatego tak bardzo ucieszył się z tej ich wspólnej wycieczki.
– Dlaczego masz taką minę? – zapytał Drake, dopijając kawę. Mógłby tak codziennie jadać, szczególnie mając u boku partnera. Już dawno doszedł do wniosku, że musi coś zmienić w swoim życiu, mieć czas dla nich. Sean nie zrezygnuje z tak ciężkich studiów, szczególnie, że już niewiele mu zostało, a on by go nawet o to nie poprosił, cały czas go wspierał w nauce i dopingował. Dlatego sam musi coś zrobić, bo dążenie za wszelką cenę do pieniędzy – byle tylko dorównać partnerowi i nie czuć się jego utrzymankiem – sprawia, że dwoje ludzi nie ma czasu, aby ze sobą pobyć, porozmawiać. W końcu przestają się rozumieć, odczytywać pragnienia drugiej osoby, oddalając się od siebie, później nadchodzi zapomnienie o tym, co do siebie czują, i cudowny związek kończy się lub trwa w pustce bez nadziei na przyszłość.
– Nie, nic – odpowiedział Sean, tracąc okazję do szczerej rozmowy. – Zamyśliłem się.
– Mogę wiedzieć o czym?
– Nieważne. – Machnął lekceważąco ręką, już zły na siebie, że stchórzył.
– Jak chcesz. – Westchnął ze zrezygnowaniem. Jak miał z nim rozmawiać, kiedy ciągle napotykał „nieważne”?
Między nimi zapadła ciężka cisza, którą przerwał starszy z mężczyzn, informując Seana, że idzie wynająć samochód, i obiecał sobie w duszy, że zrobi wiele, aby ten dzień był udany.

* * *

Spacerowali po ulicach dzielnicy Vegueta, pełnej zabytków, gdyż Las Palmas de Grant Canaria było nie tylko fantastycznym miejscem pełnym plaż i hoteli, ale także, po udaniu się w odpowiednie lokacje, stanowiło świetne spotkanie z historią. W ciągu paru godzin zwiedzili kilka muzeów – w jednym z nich Drake'owi udało się zrobić trochę zdjęć – Katedrę Świętej Anny, Dom Regenta czy pooglądali i sfotografowali obiekty architektury ludowej. Teraz znajdowali się na Placu Świętego Ducha ze wspaniałą, kamienną fontanną, a chodząc po brukowanych uliczkach, czuli, że w końcu się zrelaksowali. Wszędzie panował zadziwiający spokój, co bardzo ich zaskoczyło. Niemal pustymi uliczkami podjęli dalszy obchód okolicy, poddając się nastrojowi.
– Pięknie tu, spokojnie – powiedział w pewnej chwili Drake, wyłączając aparat, który i tak pewnie ponownie zaraz włączy, aby uświetnić ciekawy widok. – Wydaje się, jakby czas zwolnił. Nigdzie nie musimy się śpieszyć, pędząc za czymś, co czasami nie jest naszym celem. Takie miejsca lubię. – Zerknął na partnera. Najchętniej to wziąłby go za rękę, ale wolał zdusić to pragnienie w zarodku. Sam się sobie zdziwił, że tego chce, bo przecież nie był otwartym gejem, lecz zapewne atmosfera i to, że są z dala od swojego miasta, miało z tym związek. Jednak nawet tutaj musieli udawać, że są kumplami, nie wiedząc nic o tym, jacy ludzie mieszkają w okolicy. W hotelu oczywiście nie ukrywali się, tym bardziej, że apartament z jedną sypialnią i małżeńskim łożem mówił sam za siebie.
Uniósł aparat i zrobił zdjęcie rzędowi uroczych kamienic, a w szczególności ich drewnianym balkonom. Poprosił Seana, żeby ustawił się przed jedną z nich, i uwiecznił go na fotografii.
– Pójdziemy do tego parku Doramas? – zapytał Sean po tym, jak już dołączył do niego.
– Oczywiście. Podobno jego ogrody posiadają tubylcze gatunki roślin. Chcę je sfotografować, a ciebie jako księcia wśród nich – wyszczerzył się Drake, za co dostał kuksańca w bok.
– Nie jestem księciem.
– Ale jesteś mój. – Spojrzał na niego wymownie. Wspaniale spędzał czas z partnerem. Wycieczka okazała się znakomitym pomysłem. Nie rozmawiali dużo – jeżeli już to on cały czas mówił – ale byli ze sobą, tak po prostu. Wszelkie myśli z rana uciekły gdzieś daleko i liczył, że nie wrócą. Ten mały wypad gdzieś w miasto stanowił doskonały pretekst do oderwania się od plaż, tłumu ludzi i nie tylko.
Poza zwiedzaniem zabytków i parków odwiedzili maleńką, swojską kawiarnię, delektując się aromatem wybornej kawy przygotowanej przez przeszkolonego baristę. Wcześniej zjedli obiad w tutejszej restauracji serwującej tylko tradycyjne dania i nawet nie zauważyli, że czas zleciał im bardzo szybko. Dopiero kiedy zachód słońca oblał pięknymi kolorami rośliny w parku, a Drake zrobił kolejne zdjęcia, wcześniej wymieniwszy kartę pamięci na nową, zdecydowali, że pora wracać do hotelu. Wcześniej pod park musieli podjechać autem, więc teraz wolnym krokiem udali się w stronę parkingu, podziwiając grę świateł i kolorów.
– Sean, poprowadzisz? Ja bym jeszcze miasto obfotografował.
– Wpisałeś mnie, gdy wypożyczałeś samochód, że będzie też drugi kierowca?
– Tak. Na szczęście potrzebowali tylko numer twojego prawa jazdy.
– Znasz mój numer prawa jazdy? – Sean zatrzymał się przy ich tymczasowym pojeździe.
– Skarbie, po prostu interesuję się tobą i pamiętam niektóre rzeczy. – Rzucił mu kluczyki.
– Chcesz mi powiedzieć, że ja nie interesuję się tobą?
Drake przymknął na chwilę oczy, bo chciał uniknąć kłótni, która się zapowiadała. Zaraz zaczęłyby się jakieś wynurzenia, że on to robi, a tego nie robi, a Sean znów co innego. Nie chciał świetnego dnia zakończyć awanturą.
– Interesujesz i nie mów tak, jakbym coś ci wypominał. Tylko odpowiedziałem na pytanie, a ty zaraz szukasz dziury w całym. Siadaj i wracamy do hotelu. – Poza tym, jeżeli Sean chciał rozmawiać, niech zrobi to w pokoju, a nie w miejscu publicznym.
– No, dobra, ale nie czepiam się. – Otworzył drzwi srebrnego Seata Cordoby. – Po prostu tak odebrałem twoje słowa.
– Porozmawiamy w pokoju, najwyższa na to pora – powiedział stanowczo Drake, zapinając pas.
– Nie mów do mnie jak do dziecka – warknął młodszy mężczyzna.
– W takich chwilach muszę, ponieważ tak się zachowujesz. – Odwrócił się w jego stronę. – Nie rozumiem, dlaczego zrobiłeś się taki niepewny, jakbyś to nie był ty. Do tego  moje zwykłe odpowiedzi, pytania odbierasz jako krytykę lub czepianie się, a tak nie jest.
Sean już nic więcej nie powiedział, woląc się zwyczajnie zamknąć. Zapalił silnik, próbując nie myśleć, że zrobił się taki beznadziejny. Dlaczego więc chce, aby Drake go pragnął i chciał? Jak można chcieć kogoś takiego jak on, sam ze sobą by zerwał.
Swoje życie zamierzał poświęcić pracy adwokata, co nie będzie takie łatwe, a mimo wszystko jakoś sobie z tym poradzi. Tylko czy tak samo będzie w życiu prywatnym, jeżeli już wszystko psuje swoją nijakością? Czy jeden człowiek może zasiać w kimś tyle niepewności?

* * *

Po odprowadzeniu samochodu do wypożyczalni w milczeniu wrócili do pokoju. Niestety, nawet kiedy byli sami, nie podjęli przerwanych tematów, ale to głównie dlatego, że Sean od razu poszedł do łazienki, tłumacząc się tym, że musi wziąć prysznic, bo lepi się od potu. Wszystko byłoby dobrze, jakby nie powiedział tego takim tonem, że Drake miał ochotę odwołać kolację na plaży, a potem porządnie potrząsnąć partnerem. Niemniej postanowił na niego zaczekać. Dopiero piętnaście minut później nerwy zaczęły w nim wrzeć. Próbował nawiązać rozmowę z partnerem, ale ten tylko coś odburknął i udawał, że go nie widzi. Drake tylko warknął, zaciskając pięści i mówiąc do siebie w duchu: „Pieprzona księżniczka się znalazła”. Wolał tych słów nie wypowiadać na głos, bo mimo wszystko nie chciał go ranić. Z drugiej strony może to ruszyłoby Seana. W każdym razie dla uspokojenia się sam skorzystał z prysznica i przebrany już w czyste, dość eleganckie rzeczy, zajął się przeglądaniem zdjęć, a zrobił ich tysiące. Od czasu do czasu spoglądał na partnera siedzącego w fotelu i gapiącego się bezmyślnie w okno. Znów wracały te trudne dni i nie było żadnego powodu, żeby musieli znów się tak męczyć. W końcu, kiedy z minuty na minutę coraz bardziej trafiał go szlag, podjął decyzję zmuszenia Seana do rozmowy, zanim zacznie na niego wrzeszczeć, a potem wyjdzie, trzaskając drzwiami. Odłożył aparat i przeszedł się po pokoju dla zebrania myśli. Przetarłszy dłońmi twarz, spojrzał na partnera i zapytał:
– Długo zamierzasz tak siedzieć i udawać mimozę? – Nie widząc najmniejszej reakcji, mówił dalej bardziej podniesionym głosem: – Co takiego źle zrobiłem, że się ode mnie odsuwasz i mógłbyś łaskawie na mnie spojrzeć?
Sean westchnął i przeniósł swoją uwagę z okna na partnera. Nie lubił, kiedy ten był zły, ale sam do tego doprowadził.
– Dziękuję bardzo, że zaszczyciłeś mnie swoją uwagą, jestem ci niezmiernie wdzięczny – zironizował Drake. – Co się z tobą dzieje? Twoje zachowanie nie…
– Jest głupie, dziecinne i jeszcze jakie tam sobie wymyślisz – parsknął Sean.
– Znów będziesz mi wypominał to, co powiedziałem w samochodzie? Stwierdziłem fakt z tamtej chwili. Czego nie zrozumiałeś? Mogę ci to przeliterować, księżniczko.
– Jesteś naprawdę przykry, Drake, ale to raczej ty nic nie rozumiesz – powiedział ciężko Sean, czując w piersi jakieś ukłucie bólu.
– To powiedz mi, żebym zrozumiał! – krzyknął starszy z partnerów, rozrzucając ręce na boku i mierząc kochanka twardym wzrokiem. – Nie czytam w twoich myślach! Zmieniłeś się. Po tym, co wyznałeś o tym profesorku, myślałem, że jesteśmy na dobrej drodze do odbudowania naszego związku. Tymczasem po przyjeździe tutaj znów coś jest nie tak. – Zaczął spacerować tam i z powrotem po pokoju, próbując w ten sposób pozbyć się nadmiaru złej energii. – Co ci znów, do kurwy nędzy, nie pasuje?! Znów ktoś cię molestował, coś zrobił? Jeżeli tak, to możesz mi o wszystkim powiedzieć! Ale nie ty, bo ty jak zwykle uciekasz! Dlaczego jesteś zły na mnie, pomimo że twoją winą jest to, co się teraz dzieje?!
Sean wstał ciężko z fotela i podszedł po partnera, który zatrzymał się w miejscu.
– Nie jestem zły na ciebie, tylko na siebie – odpowiedział wypranym z emocji głosem. – Masz rację, że zmieniłem się, ale tylko w jakiejś części i chciałbym wrócić do tego, jaki byłem dawniej. Niestety nie tylko ja jestem winny tego, co się pomiędzy nami dzieje. Obaj nie potrafimy ze sobą rozmawiać. Fakt, to ja uciekam, ale to ty pierwszy odsunąłeś się ode mnie. Bardziej wolisz przebywać z tymi facetami od siatkówki, poklepywać się po pleckach niż być ze mną.
– Że co, kurwa? – Drake zmarszczył brwi. Co też jego durnemu partnerowi wlazło do głowy?
Sean przełknął z trudem ślinę. Nie lubił go takiego i sam wolał się nie uzewnętrzniać. To właśnie doprowadzało do takich sytuacji, ale jeżeli podjął temat, musi go kontynuować.
– Chodzi o to, że przeszła ci choćby ochota na mnie. – Co za wstyd, że musi mówić takie rzeczy. – To znaczy w domu robiłeś jedno, a tutaj…
– Sądzisz, że ja ciebie nie chcę?! – Nie mógł uwierzyć, że Sean ma tak głupie myśli. – Gdyby to ode mnie zależało, leżałbyś na tej podłodze i jęczał, podczas gdy pieprzyłbym cię do utraty tchu.
–To… – odchrząknął. – To dlaczego tego nie zrobisz? – Poczuł, że jego policzki oblewa rumieniec.
– Bo zażądałeś ode mnie pierdolonego czasu, a nie jestem kimś, kto zmusza ukochaną osobę do czegoś, czego ona nie chce! Chociaż nawet nie zostałeś zgwałcony, wtedy zrozumiałbym „daj mi czas”. Nie wiem, jaką możesz mieć traumę po jakby niedoszłej próbie gwałtu.
– Nie możesz tego zrozumieć, to siedzi w człowieku, ale mów dalej.
– Sean, powiedziałem ci w domu, co czuję, jak bardzo cię pragnę, od tego czasu nic się nie zmieniło. Jeżeli tylko chciałeś się ze mną kochać, wystarczyło coś z tym zrobić.
– Próbowałem. W poniedziałek był taki fajny dzień, poczułem się nareszcie wolny. Pocałowałem cię, a ty uciekłeś ode mnie, jakbym parzył.
Drake potarł swoje skronie, zanim ponownie napotkał oczy partnera.
– Wycofałem się, bo nie chciałem się na ciebie rzucić. Wystarczyło powiedzieć, że nie chcesz już czekać.
– Wystarczyło się temu poddać. Zapomniałeś, jak odczytywałeś moje pragnienia z gestów?
– Ostatnie tygodnie namieszały w naszym życiu. Wszystko się poplątało. – Przesunął palcem po policzku młodszego partnera. – Wiedz jedno, że twój dotyk pali żywym ogniem i to za bardzo mnie pobudza. Szaleję za tobą, nie wiem, jak mogłeś pomyśleć, że cię nie chcę. – Obrysował palcem wargi Seana. Miał na nie wielką ochotę.
– To pokaż mi, że jest inaczej – szepnął Sean, z przyjemnością przyjmując palec zaznaczający kontur jego ust.
Słysząc to zaproszenie, złapał Seana w swoje ramiona, po czym pocałował agresywnie, tak jak tego od dawna pragnął. Wsunął mu język do ust, eksplorując ich wnętrze, chcąc nasycić się tym za te wszystkie dni postu i tęsknoty. Całował go długo, po męsku, bez żadnej delikatności, z ulgą stwierdzając, że Sean z pasją oddaje pocałunek, splatając ich języki razem i przylegając do jego ciała. Drake zamruczał z zadowoleniem, owijając ramiona wokół pleców kochanka, więżąc go przy sobie. Oderwał się na chwilę od słodkich warg, aby powiedzieć:
– Chciałem, chcę i będę ciebie chciał. – Ponownie wessał się niczym pijawka w wargi partnera, kąsając, liżąc, pragnąc je wymęczyć, posmakować i z powrotem zagarnąć jako swoje, gdyż one były jego, tak jak każda cząstka duszy i ciała ukochanego mężczyzny. Zdobył go wiele lat temu i nie zamierzał wypuścić z rąk oraz swojego życia.
Sprowadził partnera na kolana, klękając wraz z nim, a po chwili kładąc go ostrożnie na podłodze, przyciskając go do niej, nie przestawał całować Seana po twarzy i szyi.
– Jak mogłeś pomyśleć, że cię nie chcę? – Popatrzył partnerowi w oczy. – Przecież nie chciałem się narzucać, nic więcej.
– Drake, czy możemy porozmawiać o tym później? Teraz zajmijmy się czymś zupełnie innym. – Wsunął ręce pod białą koszulę partnera, ocierając się kroczem o udo drugiego mężczyzny, które wsunięte pomiędzy jego nogi stanowiło doskonały obiekt do pocierania się.
– Chcesz się przenieść do łóżka? – zapytał Drake, biorąc pod uwagę to, że Sean kochał się z nim tylko w łóżku.
– Chyba przyszła pora, żeby coś zmienić i chciałbym, żebyś spełnił wizję tego, jak kochamy się na podłodze – powiedział Sean.

19 komentarzy:

  1. Świetny rozdział, z resztą jak każdy :)
    Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem zła czytelniczką, ponieważ rzadko komentuje rozdziały. Wiedz jednak, że z niecierpliwością wyczekuje każdej kolejnej części :)
    Cieplutko uściski od
    Annie :3

    OdpowiedzUsuń
  3. Ekstra. Uwielbiam tą parę najbardziej ze wszystkich dlatego cały rozdział z nimi jest jak lek przed zbliżającym się poniedziałkiem.
    Czekam na ciąg dalszy :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Hmm.. Tak to jest to czego mi było trzeba przed snem :) Cuuuuuuuuuuudo..

    Ta nie umiem pisać komentarzy ale piszę by było że czytam bo czytam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem porąbana. Jutro muszę wstać wcześnie rano, a ja siedzę i czekam na rozdział.
    I jest rozdział!
    Boże, jak ja ich kocham!
    Chyba od samego początku tę parę kocham najbardziej. Kocham, uwielbiam, wielbię i podziwiam dojrzałe pary. Chociaż w tej notce widać, że nie są aż tak dojrzali, bo nie potrafią normalnie pogadać. Męczą się, unikają nawzajem, wymyślają różne głupoty, zachowują się jak gówniarze.
    Ale podoba mi się, że przedstawiasz punkt widzenia zarówno Seana, jak i Drake'a.
    No i to, jak się na niego rzucił <3 piękne to było. Pełne namiętności, pasji i pożądania. Biedny Drake musiał się nieźle napalić. Sean momentami przypomina mi podstarzałego tsundere :D
    I ostatnia scena na podłodze. Jezu, wprowadzają jakieś zmiany, haha, boskie!
    Oczywiście, czuję niedosyt, że nie ma ciągu dalszego, czyli sceny dzikiego, namiętnego, ostrego seksu, bo pewnie Drake dałby się ponieść, tak samo jak Sean. Może zaczęliby od miziania i takich tam czułości, ale skończyłoby się na dobrym rżnięciu :d
    chociaż wątpię... pewnie dalej robiliby to tak samo namiętnie i z pasją.
    Mówiłam ich, że ich kocham? Mówiłam?

    OdpowiedzUsuń
  6. No wiem czy to smutne powody czy nie ale dzięki za drugi tom oczywiście kupie jak tylko się pojawi:-)
    Jeśli smutne to trzymam kciuki by wszystko wyszło na dobre:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Smutne nie, ale bardziej zdrowotne. :)

      Usuń
  7. Niestety nie mogę sobie pozwolić na zakup drugiego tomu :( ubolewam, ale to juz nie zależne ode mnie.
    Uwielbiam Seana i Drake'a :) po J i A ich lubię najbardziej, ich wątek jest taki cudny :D
    No, i mam pytanie. Nie związane z tym opowiadaniem. Czy lubisz konie? Pytam, bo pojawiają się w twoich historiach. Miyo z "Tylko ty"-fanka wszystkiego co z końmi, Aranel i Riven z "Połączonych"-w końcu połączyła ich miłość do koni, i Colin (zdaje się, że tak miał na imię, nie jestem pewna) ze "Spontanicznej decyzji", ze swoją pracą w stadninie :) Nie wiem czemu, ale rzuciło mi się to w oczy.
    /A

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo kocham konie. Nie mam z nimi osobiście do czynienia, ale uwielbiam na nie patrzeć. W Buntowniku, który za jakiś czas będzie publikowany na blogu też są konie. :)

      Usuń
    2. Czyli mogę zostać polskim Sherlockiem :) A zdradzisz kiedy będzie publikowany? Strasznie chciałam go przeczytać... I czy po pierwszym tomie Sideł leci na blogu drugi czy jakies inne opowiadanie? :3
      /A

      Usuń
    3. (Jeśli drugi tom będzie na blogu, a nie tylko do zakupienia)

      Usuń
    4. Nie wiem kiedy będzie publikowany "Buntownik". Możliwe, że na przemian razem z trzecim tomem Sideł. Także jeszcze trochę czekania będzie. :)
      Po pierwszym tomie Sideł będzie publikowany drugi. Nie mam na bloga innego tekstu. Ale nawet jakby był to i tak dałabym wszystkie trzy tomy pod rząd. :)

      Usuń
  8. Ach, Ty wiesz jak ja lubię tą dwójkę :D A co do Buntownika to bardzo się cieszę, już się nie mogę doczekać. Jakoś dawno nic nie komentowałam na blogu i mnie podkusiło żeby to teraz zrobić xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za to komentowałaś cały tekst szczegółowo mailowo. :)

      Usuń
  9. Lubię postacie Drek'a i Seana, chociaż Sean wydaje mi się być takim trochę dzieciakiem.
    Ja wiem, że chłopak wiele przeszedł i w ogóle ale powinien w końcu dorosnąć.
    Liczę iż jakoś zmieni się i pokaże że jest kimś więcej.
    Przy Drek'u widać, że może to osiągnąć.
    Ogółem rozdział oceniam pozytywnie ;) Taki ciepły i harmonijny. Będę czekać na ciąg dalszy i pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chcesz nadal pogadać napisz na Luana@onet.pl

      Usuń
  11. Hej,
    mam nadzieję, że będzie u nich coraz lepiej, może w końcu dojdą do porozumienia...
    Dużo weny życzę...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz. :)