10 sierpnia 2015

Dług - Rozdział 4


Na Beezar.pl ukazał się reklamujący 1 rozdział nowego ebooka Klucz do serca.


Zapraszam na kolejny rozdział i dziękuję za komentarze. :)


Morgan zastygł w bezruchu, słysząc te słowa. Życie jest dla niego tak łaskawe, że dawało mu do rąk niedoświadczonego mężczyznę? Rafe zawsze narzekał, że nie chciał mieć dziewic, bo z nimi są same kłopoty, ale on ucieszył się z tego, co właśnie dawał mu los. Sam nie wiedział, dlaczego myśl, że inni mężczyźni mogli mieć Aleca w łóżku, rodziła w nim złość, a z kolei bycie jego pierwszym kochankiem wzbudzało w nim dumę i jeszcze większą ekscytację.
– Prawie – dodał Alec, paląc się ze wstydu.
– Jak to prawie? – Nie puszczał go, nadal trzymając w swoich ramionach przyciśniętego do niego na całej długości ciała. Zamierzał odwrócić go twarzą do siebie, ale coś mu powiedziało, że tak jest w tej chwili lepiej. Napięcie seksualne, które im towarzyszyło, obniżyło się w niewielkim stopniu, ale może to i dobrze, bo inaczej mógłby dojść od samego dotykania Aleca, a planował z nim długą, namiętną noc.
Przełknął ślinę, zdenerwowany. Po co wyleciał z tym czymś? Co miał teraz zrobić? Nie chciał opowiadać o swojej porażce, ale Morgan chyba na to czekał. Musiał go zawieść, a przynajmniej na jakiś czas, bo nie zamierzał robić tego teraz. Przymknął powieki i nie wierzył, że to mówi:
– Po prostu kochaj się ze mną, a pytania zadawaj później. – Chciał, żeby było już po wszystkim. Ukrywał przed sobą to, jak bardzo spodobały mu się te drobne pocałunki. Dotyk też był dobry, co potwierdzało ochoczo reagujące na niego ciało. Nawet na przyciśnięty do jego pośladków wzwód męża odpowiedział z zapałem, kiedy odpłynęła fala głupiego strachu.
– Później – zgodził się Morgan, również chcąc się po prostu kochać, jednak nie odpuści mu powiedzenia prawdy. Niech Alec nawet o tym nie myśli. – Teraz dostaniesz to, w czym już dawno powinieneś zasmakować. Chociaż, będąc szczerym, podoba mi się myśl to, że ja jestem tym, który ci to pokaże – powiedział niskim, mruczącym głosem, zdejmując mu koszulę, która swobodnie opadła na puszysty dywan. Zamierzał dać mu dużo rozkoszy, gdyż w przeciwieństwie do wielu mężczyzn rozumiał, że seks jest lepszy, kiedy nie myśli się tylko o sobie, dbając o to, by druga osoba również zaznała przyjemności. Nie istniało nic lepszego od patrzenia jak kochanek zatraca się w miłosnym uniesieniu i jęczy z rozkoszy, wijąc się pod nim. Uwielbiał dawać drugiemu mężczyźnie orgazm i czuł się fantastycznie z tym, że to za jego sprawą ktoś szczytuje. Tej nocy zamierzał wyrwać z ust Aleca wiele krzyków ogłaszających, że jest mu dobrze.
Te słowa w połączeniu z dotykiem zaczynały zamieniać krew w lawę. Musiał przyznać, że Morgan miał cudowne ręce. Każde ich najlżejsze muśnięcie odczuwał w takim stopniu, jakby dotykały go parzące iskry. Natomiast usta zdobiły szlak gorącymi pocałunkami od ramienia do szyi i z powrotem. Palce zaczepiły jego sutki, trąc o nie, przez co wygiął się do tyłu, kładąc głowę na ramieniu męża. Sam nie wierzył, że mu na to pozwalał i do tego zaczęło mu się to podobać. Nie wiedział dlaczego, ale wierzył, że Morgan da mu to, o czym marzył, choć bał się po to sięgnąć. Nadzieja, że ta noc, pomimo strachu, wstydu i niepokoju, będzie udana, wstąpiła w jego serce i pozwoliła sobie na odczuwanie tego, co podaruje mu mąż.
Uśmiechnął się, kiedy wyczuł, że Alec powoli się odpręża. Nie przestawał podrażniać jego skóry, rejestrując, że temperatura ciała przyszłego kochanka rośnie. Chwycił palcami jego brodę, odwracając do siebie twarz małżonka. Oczy Aleca jeszcze patrzyły na niego ze strachem, ale ciało wiedziało, czego potrzebuje. Niezmiernie kusiły go usta mężczyzny. Przesunął po nich kciukiem, sprawiając, że dwie wargi uchyliły się.
– Piękny. Idealny. – Złączył ich usta ze sobą.
Alec nigdy nie przepadał za całowaniem, ale gdy pewne, miękkie i ciepłe wargi nakryły te drugie, zaczynając z nimi igrać, doskonale wiedząc, co mają robić, nowa fala pożądania przebiegła przez jego ciało. Ten pocałunek nie był obrzydliwy, jak się tego obawiał, a stało się wręcz przeciwnie do tego, co sobie wyobrażał. Morgan nie naciskał, nie zmuszał go do wpuszczenia jego języka do środa, tylko pieścił wargi, oplatając swoimi raz jedną, za chwilę drugą, nieznacznie tylko muskając je czubkiem wilgotnego języka lub obrysowując je nim. Doprowadzał go do tego, że chciał więcej i robił to bardzo umiejętnie.
Morgan, wyczuwając, że Alecowi to się podoba, z każdą chwilą całował go coraz mocniej, by w końcu pogłębić pocałunek, odwracając partnera przodem do siebie. Złapał go za kark, nie pozwalając mu się wycofać, jednocześnie badając wnętrze ust Aleca i zaczepiając jego język, już będąc pewnym, że całowanie tego mężczyzny stanie się jego narkotykiem. Wycofał się na chwilę, dla zaczerpnięcia oddechu, by niemal w tej samej chwili wzmóc nacisk ust, doprowadzając ich obu do pasji.
Z chęcią oddawał każdy pocałunek Morgana, żarliwie napierał swoimi ustami na jego, czując, jak w żyłach burzy mu się krew i pędzi w niższe rejony ciała, a pożądanie rozlewa się gorącą falą po całym organizmie. Zatracał się w tym doznaniu coraz głębiej, splatając ich języki ze sobą, a palce rąk zaciskając na marynarce męża, która jakimś trafem zaczęła mu przeszkadzać.
– Zdejmij mi ją – wymruczał Morgan, odrywając się od warg męża. Trzymał go jedną ręką, a drugą rozpiął mu pasek i guzik spodni. Jak bardzo podobał mu się w garniturze, tak równie mocno chciał go mieć nagiego. – Rozbierz mnie.
Nękany pożądaniem Alec z pomocą męża pozbył się jego marynarki i górnej części odzienia. Mężczyzna wyglądał wspaniale. Doskonale ukształtowane mięśnie brzucha i klatki piersiowej oraz silnie zbudowane ramiona, które wydały mu się teraz jeszcze szersze, a bicepsy większe, przytłoczyły go, ale i bardzo spodobały. Przygryzł wargę, kiedy Morgan przycisnął jego dłoń do swojego gładkiego torsu i sunął nią po skórze.
– Chcę, żebyś nie bał się mnie dotykać. Moje ciało jest dla ciebie, jak i twoje dla mnie. – Puścił rękę małżonka, chcąc, żeby Alec sam zbadał jego ciało. Podniecała go nieśmiałość partnera w tym względzie i tylko kontrola nad sobą uniemożliwiła mu szczytowanie. Działo się z nim coś niesamowitego i nie zamierzał się nad tym zastanawiać, a już zwłaszcza teraz, gdy Alec pogłaskał go po brzuchu tak blisko jego erekcji. Wystarczyło, żeby rozpiął mu spodnie, a ujrzałby mokrą główkę penisa wystającą z bielizny. Chciał tego. Chwycił dłoń Aleca i nakierował ją na zapięcie spodni.
Ponowna fala gorąca przebiegła przez jego ciało i zadrżał, rozsuwając zamek. Mężczyzna patrzył na niego tym swoim niesamowitym wzorkiem pełnym głodu, na widok którego krzyczało całe jego ciało. Spojrzał w dół, kiedy spodnie męża obsunęły się trochę i wstrzymał oddech. Już widział, że Morgan był bardzo dobrze zbudowany również poniżej pasa. Jego członek wypychał bieliznę, a czubek główki wystawał ponad nią. Nie miał czasu zastanawiać się nad pragnieniami, które poczuł, bo mąż przyciągnął go do swojego ciała, zagarniając jego usta i sprawiając, że oba krocza docisnęły się do siebie, przez co niekontrolowanie jęknął.
Morgan, zadowolony z tego, że Alec jest równie mocno podniecony jak on, całował go zapamiętale i z potężnym pożądaniem. Chciał go już mieć nagiego w łóżku, być w nim, poruszać się, doprowadzać na skraj rozkoszy ich obu, nie dając wytchnienia, odbierając oddech, sprawiając, że ciało Aleca pokryłoby się kropelkami potu, a usta prosiłyby o jeszcze więcej przyjemności. Przerwał pocałunek, pociągając jeszcze zębami za dolną wargę męża. Wziął go za rękę i zaprowadził na podwyższenie, na którym stało łóżko. Jednym ruchem odrzucił z niego koc i kołdrę na bok, po czym dobrał się do szyi Aleca, zostawiając na niej ślad, jakby go oznaczał. Powoli obsuwał mu spodnie wraz z bielizną, a kiedy te opadły, popchnął go na łóżko, szybko do niego dołączając i kładąc się na nim.
Alec poczuł ciężar na sobie i z lekkim zdziwieniem stwierdził, że jest mu z tym dobrze. Nie przeszkadzało mu ubranie owinięte wokół kostek, ani buty utrudniające zdjęcie spodni. Dał się pochłonąć pieszczotom, chcąc jak najwięcej z tego mieć. Może jednak coś dobrego wyniknie z ich układu. Nareszcie pozna, co to seks, a jeżeli teraz czuł się tak, jakby płonął, to reszta na pewno będzie bardzo dobra.
Morgan zostawił usta męża w spokoju i podpierając się na rękach, spojrzał na jego twarz.
– Jesteś bardzo namiętny. Czuję, że masz w sobie niesamowitą energię, tylko trzeba ją wyzwolić.
– To dlaczego mówisz, zamiast działać? – zamilkł, słysząc, co powiedział. Zabrzmiał tak, jakby to nie był on, tylko pożądanie, które doszło do głosu ponad wszystkie emocje, strach i wątpliwości. Nie wiedział czy może być jeszcze bardziej czerwony ze wstydu. Mocniej spłonął rumieńcem, kiedy mąż przesunął wzrokiem po jego ciele i dłużej zatrzymał go na jego penisie i jądrach, które były dobrze widoczne pomiędzy lekko uchylonymi nogami. Od lat nikt go tam nie widział i ze wstydem odwrócił głowę, będąc zażenowanym, że natura nie była dla niego tak szczodra jak dla Morgana. Nie był mały, raczej średni, ale według niego mógłby być większy i grubszy. To była jedyna rzecz, na punkcie której miał kompleksy. Nagle odrzucił głowę do tyłu w niemym jęku, a palce chwyciły za prześcieradło, kiedy jego członek znalazł się w gorącym, wilgotnym miejscu, odrywając Aleca od myślenia. Biodra mimowolnie uniosły się w górę ku przyjemności. Zerknął w dół, natychmiast wstrzymując oddech. Morgan pochylał się nad nim i poruszał głową, mając jego fiuta w ustach, w tym samym czasie czyniąc językiem istne cuda. Nie spodziewał się tego i nawet nie marzył, że ten mężczyzna to zrobi. Prędzej obawiał się, że Latimer zmusi go do tego gestu, a tymczasem robił mu najlepszy i w sumie pierwszy obciąg w życiu, doprowadzając go do utraty zmysłów. Jęknął, kiedy mąż wziął penisa głębiej i ssał oraz lizał z ogromnym doświadczeniem. Czuł rosnące napięcie, nie mogąc skupić myśli, ledwie pamiętając o oddychaniu. Znów jęknął, oddając się rozkoszy.
Brał członek Aleca głęboko w usta. Tak naprawdę nie planował, mu tego zrobić, ale gdy widział zawstydzenie chłopaka, coś się w nim obudziło i chciał mu pokazać, że jego penis podoba mu się taki, jaki jest, a moszna bardzo przyciąga i kusi. Ssąc go, próbował pozbyć się jego butów i ubrania, a gdy to mu się udało, chwycił męża pod kolanami i rozsunął mu szeroko nogi. Wypuścił go z ust, natychmiast dobierając się do puszystych jąder, całując je i liżąc. Wziął oba w usta, nawilżył skórę językiem i wypuścił całe mokre we wtórze westchnień i jęków Aleca. Wtulił w nie nos i wciągnął zapach mydła oraz podniecenia mężczyzny. Nie mógł już dłużej znieść napięcia, a towarzyszący mu ból brał jako doskonałą przyjemność, jak i okrutną torturę. Trzepał sobie co noc na myśl o Alecu, a teraz miał go i chciał mieć jeszcze bardziej. Pragnął czuć go całym sobą i zaspokoić ich obu.
Alec krzyknął, kiedy mąż pieścił jego jądra. Sam lubił się tam dotykać, ale to nigdy nie było takie oszałamiające. Zamruczał z niezadowoleniem, gdy dotyk zniknął i otworzył oczy. Ujrzał Morgana klęczącego pomiędzy jego nogami i zdejmującego z siebie dolną część odzieży. Na ten widok nabrał przez nos głębokiego, świszczącego oddechu. Doskonale wiedział, co się zaraz stanie i chciał tego. Pragnął, aby ten mężczyzna wziął go w tej chwili. Stęknął, kiedy mąż położył się na nim już nagi, gorący i spragniony, tak samo jak on.
– Chcę cię już, Alecu i nie mogę dłużej czekać.
– Chyba nie musisz czekać na pozwolenie. – Dlaczego on znów mówi? Niech go sobie weźmie i da mu to, co obiecał, niech już będzie po wszystkim lub jeżeli będzie dobrze, oby się nigdy nie skończyło. Morgan zarzucił sobie jego jedną nogę na ramię, a potem Alec poczuł coś wilgotnego dotykającego jego dziewiczej dziurki. Spiął się, kiedy wspomnienia uderzyły w niego jak grom.
– Szz… Rozluźnij się. – Pocałował Aleca, pieszcząc go i po dłuższej chwili powoli wsuwając palec. Chciał rozgrzać to miejsce, doprowadzić do tego, że samo się otworzy, kiedy będzie się w nie wciskał. Syknął na samą myśl. Gdyby chłopak nie był prawiczkiem… Ale jest i za bardzo mu się to podobało, aby się z tego nie cieszyć, i nie być delikatnym. To cudowne, smakowite ciało należy tylko do niego i nikt wcześniej nie miał do niego dostępu. Teraz nie chciał myśleć o tym, co oznaczało to Alecowe „prawie”. Wsunie się w ciasną, dziewiczą dziurkę i nauczy go, jak się kochać. Przygotowywał go bez pośpiechu, obserwując każdą reakcję kochanka. Twarz Aleca pozwalała mu odczytać każdy ból i przyjemność. Stopniowo wsuwając w niego kolejne palce, poruszał nimi w jego wnętrzu, całując przy tym jego usta tak, jakby robił to już ostatni raz. Sam był tak bardzo napalony, że jego nabiegły krwią penis oraz napięte jądra nie mogły być bardziej gotowe do stosunku. Od dawna nie był tak twardy i nie miał wątpliwości, czyją to jest zasługą, mimo że Alec nawet nie dotknął jego kutasa.
Znów czując się na skraju wybuchu, skupił się na tym, co robiły mu te palce. Z początku krępował się i czuł dyskomfort, ale teraz pragnął czegoś, co pozwoliłoby mu się wyzwolić. Słyszał siebie, że jęczy, coś szepcze, a jego ciało krzyczało, że jest gotów na więcej, ale Morgan jakby tego nie widział. Alec miał wrażenie, jakby mężczyzna pieścił go całą wieczność. Cały czas tylko robił mu dobrze samymi palcami, a on już chciał poczuć, jak to jest mieć w sobie twardego penisa, czuć, że się przesuwa w jego wnętrzu i robi rzeczy, o których wstydził się myśleć. Krzyknął głośno, wierzgając biodrami, kiedy mąż potarł jego prostatę, posyłając do każdej cząstki ciała niewiarygodną ekstazę. Pragnął tego znacznie więcej, tak bardzo, że chciało mu się płakać. Spojrzał błagalnie w oczy męża, nie będąc w stanie nic powiedzieć.
Zyskując pewność, że Alec jest gotów, wysunął z niego palce i nałożył na swojego penisa prezerwatywę. Zamierzał się z nim kochać bez zawsze obowiązkowych kondomów, ale na razie wolał użyć zabezpieczeń ze względu na tego młodego mężczyznę. Jeszcze tylko nabrał dużo nawilżenia i ustawił się. Chciał go mieć leżącego na plecach, z nogami owijającymi jego biodra, patrząc mu w twarz i w te piękne oczy, które Alec to zamykał, to otwierał, odurzony doznaniami. Naparł na niego z pewnością w swoich ruchach. Nie oszczędzi mu bólu, mimo dokładnego przygotowania, ale nie wycofa się.
Krzyknął tym razem boleśnie, a oddech mu przyśpieszył. Nie ruszał się, kiedy Morgan wsuwał się w niego, sprawiając mu ból, ale potrafił go znieść, tym bardziej, że jego własny penis tylko nieznacznie zmiękł, a ciało odbierało to jako sygnał zbliżającej się przyjemności. Po głowie tłukła mu się myśl, że mąż jest doświadczonym kochankiem i nie skrzywdzi go, bo gdyby chciał to zrobić, już by tego dokonał.
– Szz. Rozluźnij się. – Ochota na to, żeby wbić się w niego w jednym pchnięciu, stawała się coraz silniejsza. – Alec, spójrz na mnie. O tak. – Pokonywał kolejne centymetry, a mięśnie odbytu męża zaciskały się na nim, wchłaniając jeszcze głębiej. Wbił się do końca, na co znów do jego uszu dotarł krzyk Aleca. Obniżył się, podpierając na łokciu i dopiero wtedy zastygł w bezruchu. Chciał, żeby pierwszy raz dla Aleca był tak wspaniały, by mąż nie bał się mu oddać podczas kolejnych zbliżeń. On sam był mężczyzną mającym wielki apetyt seksualny i nie przetrwałby długo w celibacie, mając obok siebie takie ciasteczko – Alec?
Otworzył oczy i wyprostował palce rąk, puszczając zmięte prześcieradło. Odetchnął głęboko, czując się taki pełny i zarazem jakoś zupełnie inaczej.
– Jest dobrze. Chyba. Po prostu… Nie wiem, jak mam się z tym czuć. To znaczy… Ból chyba już ustępuje, ale to, co czuję, jest… Nie umiem tego opisać, ale rozpierasz mnie. Jesteś niczym taran.
– Taran, który przebił się do środka przez bardzo wąskie wejście – szepnął Morgan chrapliwym głosem, który nabierał niezwykłej barwy tylko w intymnych chwilach. – Ten taran sprawi, że będziesz widział gwiazdy. Poczekamy jeszcze chwilę. – Zaczął składać drobne, uspokajające pocałunki na szczęce i policzkach Aleca. Trącił nosem jego szyję, sprawiając, że kochanek wolno, bo wolno, ale rozluźniał się. – Po prostu trzeba ci pieszczot. Podnieca mnie to, że się tak rumienisz. – Poruszył się wolno. – Jesteś cudowny.
Na Aleca spłynęło przyjemne ciepło. Głos Morgana dobrze na niego dział. Objął go za szyję i westchnął, kiedy poczuł, że penis w nim nieznacznie się rusza. Zadrżał, ignorując resztki bólu i dając się ponieść lawinie doznań.
– Ależ mocno ściskasz mojego kutasa. Mógłbym dojść od samego bycia w tobie. – Ze świstem wciągnął powietrze, wysuwając się do połowy i z powrotem zagłębiając w ciasnym tunelu. Robił to bardzo powoli, przyśpieszając dopiero po kilku ruchach, a gdy wyczuł, że Alec odczuwa już tylko rozkosz, która będzie się zwiększała, pozwolił sobie na szybsze pchnięcia.
Alec z każdą chwilą czuł się coraz wspanialej, cudowniej, mając Morgana w sobie. Zaczął delektować się głosem męża, zapachami, smakami towarzyszącymi ich aktowi, rozluźniając się i poddając ogarniającym go odczuciom. Teraz już nie wiedział, czego się bał, bo to było takie dobre. Nawet ten wielki fiut Morgana już go nie przerażał. Jęknął, gdy kochanek zwiększył tempo, żeby po chwili zwolnić, a potem znowu przyśpieszyć. Miał wrażenie, że jego rozpalone ciało płonie i bez wahania oddał się pożądaniu. Wczepił się rękoma w kochanka, poddając się jego woli. Splótł nogi na jego plecach, tak naprawdę mając ochotę rozłożyć je jeszcze szerzej i dać mu do siebie pełen dostęp. Ale Morgan już go miał. Poruszał się w nim płynnie, wiedząc, co robić, żeby wyrywać z jego ust jęki, sprawiać, że ciało paliło go ogniem. Morgan był nieustępliwy. Pobudzał go coraz bardziej, aby nagle przestawać to robić, żeby po chwili znów zacząć prowadzić go do punktu, w którym wydawało mu się, że nie może już wyżej wzlecieć. Jego ciało stało się jednym wielkim doznaniem seksualnym i sądził, że już dłużej nie wytrzyma, ale zaraz otrzymywał jeszcze więcej, a pokój rozbrzmiewał jego głośnymi krzykami. Krzykami, których się będzie wstydził, ale teraz nie liczyło się nic więcej poza Morganem leżącym na nim, będącym w nim, poruszającym się i robiącym mu dobrze. Wiedział, że jest już tak blisko szczytowania, że wystarczy tylko kilka tych boskich uderzeń w czuły punkt i dojdzie. Gdy tylko to spostrzeżenie ledwie przemknęło mu przez zmącone przyjemnością myśli, kochanek pchnął mocniej, niemal przesuwając go na łóżku. Po chwili Alec poczuł przelewającą się przez niego falę spełnienia, które silnie wstrząsnęło jego ciałem. Doszedł pomiędzy ich ciałami, wbijając paznokcie w plecy Morgana oraz oznajmiając to swoim głosem.
Morgan nadal się poruszał, czując, że jego członek zostaje ściśnięty przez mięśnie odbytu przeżywającego orgazm Aleca. Teraz już myślał tylko o sobie i niewiele mu było trzeba, żeby wydać z siebie głośny jęk, przy czym wszystkie jego mięśnie napięły się, a on szczytował obficie, wbijając się jeszcze kilka razy w uległe ciało kochanka. Po wszystkim zmęczony opadł na niego, wtulając twarz w szyję męża.
Alec, leżąc pod nim, westchnął głęboko, obejmując go. Łzy radości pojawiły się w jego oczach, ale szybko je zdusił, nie chcąc okazać słabości. Właśnie kochał się z kimś, komu nie chciał być poślubiony. Po raz pierwszy w życiu przeżył coś fantastycznego i przestał bać się seksu. Mimo wszystko spotkał kogoś, kto go nie wyśmiał z tego powodu, że ma członka pewnie mniejszego niż średnia długość, jednocześnie nie chciał wepchać się w niego na sucho, bez przygotowania, myśląc tylko o ulżeniu sobie, lecz obserwował jego reakcje. Nie powstrzymał jednej niesfornej łzy wypływającej z kącika oka i jak na złość w tym samym czasie Morgan uniósł głowę. Skrepowany, szybko ją otarł.
Morgan zmarszczył brwi, nie wiedząc, co się dzieje. Czyżby nieświadomie skrzywdził Aleca?
– To nic – odpowiedział Alec, zanim mężczyzna zadał mu pytanie – po prostu emocje, wspomnienia. – Nie chciał się przed nim otwierać, nawet po tak udanym seksie. Mimo tego nie zapomniał, że obiecał mu powiedzieć, dlaczego w tym wieku był „prawie” prawiczkiem. – Chciałbym się umyć, a później możemy porozmawiać. Czy mógłbyś?
Skinął głową, rozumiejąc, o co chodzi Alecowi. Pocałował go jeszcze, zanim uniósł się z niego. Nie omieszkał popieścić wzrokiem ciała męża.
„Nie myliłem się, sądząc, że jesteś namiętnym kochankiem. Słuchanie kakofonii wydawanych przez ciebie dźwięków, czucie twojego ciała pod moim było i będzie czymś, czego łatwo nie da się zapomnieć. Gdyby to nie był twój pierwszy raz, tej nocy wziąłbym cię jeszcze raz, ale dam ci odpocząć. Z pewnością jesteś obolały. Na razie zaspokoiłem moje pożądanie i nasycę się, patrząc na ciebie. Kto by przypuszczał, że chęć zrealizowania swoich planów doprowadzi do tego, że będę miał w łóżku kogoś takiego jak ty? Co prawda tylko przez rok, ale w końcu nawet najznamienitszy deser może człowieka nasycić i znudzić się, więc raczej po tych miesiącach nie będę już tęsknił za twoim kuszącym ciałem”, myślał Morgan, pożerając oczami Aleca.
Skrępowany młodszy mężczyzna miał ochotę okryć się przed tym badawczym wzrokiem. W tej chwili chciał zostać sam, umyć się i przygotować na rozmowę.
– Czy… – Gdzie zniknęła jego pewność siebie? – Mógłbyś wskazać mi łazienkę? – Ostrożnie usiadł, odczuwając dyskomfort w dolnych partiach ciała. Będzie go chyba czuł przez następne dni.
Morgan wsunął palce we włosy męża. Gdzież to podziała się ta butność Frosta z pierwszego spotkania? Ten mężczyzna coraz bardziej mu się podobał. Dlaczego Alec musi być synem tamtego człowieka? Cmoknął lekko usta kochanka po to, żeby jeszcze raz ich posmakować.
– Łazienka jest za tamtymi drzwiami. Już są w niej czyste ręczniki specjalnie przygotowane dla ciebie.
– W moim samochodzie…
– Jutro wypakujemy twoje rzeczy. Użyj moich kosmetyków. – Co się z nim działo? Nigdy tak nie reagował na żadnego mężczyznę, ale i dla kochanków po gorącym seksie nie był taki… czuły? Zazwyczaj rozstawał się z nimi, kiedy było po wszystkim i rzadko który zostawał do rana, a pozwalał mu na to tylko po to, żeby o świcie znów mogli uprawiać seks. – Idź, ja zmienię prześcieradło i umyję się po tobie.
Alec wstał i nago, z palącą od wstydu twarzą, przeszedł do łazienki i dopiero tam odetchnął. Spojrzał na swój brzuch pokryty spermą – namacalny ślad, że to, co się działo za tymi drzwiami, było prawdziwe. Jakby tego było mało, doszedł bez dotykania, tylko przy pomocy stymulacji w swoim tyłku. Na samą myśl o tym, ponownie spłonął rumieńcem. Wcześniej sądził, że jest to niemożliwe, a to, co słyszał, czy czytał, to zwykłe bajki wyssane z palca po to, żeby się pochwalić. Chwilę temu nie tylko przeżywał coś niesamowitego, ale nawet teraz jest z tego zadowolony. Niechciany mężczyzna zapewnił mu komfort, bezpieczeństwo i kochał się z nim tak, jak powinna to robić osoba, której na nim zależy. Lata temu jego własny chłopak nie myślał o nim, tylko o sobie. Teraz miał dobre porównanie.
– Przestań, nie chcę tego robić. – Osiemnastoletni Alec prosił swojego chłopaka, aby dał mu spokój. Przychodząc do niego, sądził, że pouczą się, popieszczą, bo bardzo to lubił, ale nie zamierzał posuwać się dalej poza to, co mieli do tej pory. Tymczasem Paul nalegał na coś więcej. Zresztą nie przygotował ciała do pełnego stosunku, ani nie był na niego gotowy. Zamierzał jeszcze poczekać ze swoim pierwszym razem, a nie zrobić tego, bo tak i już.
– Nie bądź taki. Powiedziałeś, że mnie kochasz. Długo jeszcze będziesz trzymał swoją dziurkę nietkniętą? – Paul złapał osłonięty bielizną pośladek Aleca. Leżeli razem na łóżku, fundując sobie solidną dawkę pieszczot, ale on nie zamierzał na tym poprzestać.
– Kocham, ale jeszcze nie zamierzam tego robić. Zrozum, nie jestem na to gotów. Mogę ci obciągnąć, jak zawsze, ale nic więcej. – Oparł ręce o ramiona Paula, chcąc go od siebie odsunąć, ale chłopak na to nie pozwalał, wciąż go dotykając, co z każdą sekundą coraz bardziej mu przeszkadzało.
– Masz seksowne usta i są świetne, ale chcę twojego tyłka. – Włożył ręce pod bieliznę Aleca, bardziej na nim polegując. – Mam dość czekania, nie zależy ci na mnie. – Przesunął palcami po szczelinie pomiędzy pośladkami.
Alec skrzywił się. Kochał Paula, lecz nie chciał przekraczać granicy, którą sobie wyznaczył. Nie zamierzał się śpieszyć, a przede wszystkim nie robić tego w taki sposób, w pokoju swojego chłopaka, gdy za ścianą kręcił się ojciec Paula. Wyraźnie słyszał, że mężczyzna musiał już wrócić z pracy. Do tego brat jego chłopaka, co prawda siedział w swoim pokoju, ale w każdej chwili mógł ich nakryć. Alec potrzebował intymności, spokoju, cierpliwości, a tego Paul mu nie zapewniał. Świadomość tego, że jego chłopak chce go po prostu przelecieć, zabolała. Ponownie próbował go odepchnąć, ale osiemnastolatek tylko jeszcze mocniej go przytrzymał.
– Będzie ci dobrze, Alec. – Zagłębił się palcami pomiędzy jego pośladki, chcąc dotknąć dziewiczej dziurki swojego chłopaka.
– Nie. – Chwycił jego rękę, czując się coraz gorzej. – Zostaw. Zabieraj łapy. Nie chcę, nie potrafisz tego zrozumieć? Jeśli chcesz się kochać, to może ty będziesz na dole?
– Co? Zgłupiałeś? Kocham cię, ale nie zamierzam dawać dupy, a na pewno nie tobie. Z takim kutasem niewiele zdziałasz. Ile ma w zwodzie? Czternaście centymetrów, a nawet mniej? Na co ci takie coś? – Zaśmiał się szyderczo, nadal się do niego dobierając. – Nadajesz się tylko do tego, aby być na dole.
Poczuł się urażony tymi słowami i bardzo zawstydzony. Własny chłopak właśnie go wyśmiał, tylko powiększając jego kompleksy. Nie potrafił przełknąć nagle pojawiającej się guli w gardle. Jeszcze nigdy nie czuł się tak upokorzony.  Chłopak, który podobno go kochał i powinien akceptować, wbijał mu sztylet w serce, i śmiał się z niego.
– No, Alec, nie bądź taki. Stoi mi na baczność i tylko czeka. – Otarł się o Aleca, zaczynając go całować.
Alec odwrócił głowę. Nie znosił całowania. Paul ciągle się ślinił i nie zawsze pachniało mu ładnie z ust, a teraz nawet to, że się o niego ocierał, wydało mu się obrzydliwe. Kiedy chłopak zaczął pozbywać go bielizny, Alec znów powiedział tak ważne słowo „nie”. Słowo, po którym Paul powinien przestać się tak zachowywać, ale najwyraźniej sądził, że oznaczało „tak”.
– Masz taką seksowną dupcię i zabraniasz mi z niej korzystać.
– Moja dupa nie jest do korzystania. Zostaw – warknął, chcąc odtrącić jego dłonie i wydostać się spod chłopaka.
– Jeżeli mnie kochasz, to mi dasz. – Odsunął się, ale na tyle, żeby złapać mniejszego i słabszego chłopaka po to, aby odwrócić go na brzuch. Wykręcił mu rękę na plecy i przytrzymał.
– Nie. – Był zaskoczony tym, jak szybko znalazł się w tej pozycji, leżąc pod silniejszym, uniemożliwiającym mu najmniejszy ruch chłopakiem. – Przestań. Jeżeli ty mnie kochasz, to dasz mi spokój. Nie chcę.
– Ja chcę i gówno mnie obchodzi, czego ty chcesz. Mam dość tych wszystkich podchodów, czekania, diabli wiedzą, na co jeszcze. Zachowujesz się jak totalny ciotek. – Odsłonił jedną ręką jego pośladki.
– Nie mamy gumek i nawilżenia.
– Pierdolę to. Ślina wystarczy, poboli i przestanie.
– Seks nie powinien boleć. Paul, proszę poczekajmy. Jutro, zróbmy to jutro. – Bał się nie na żarty. Nie wiedział, co miał robić.
– Pierdolę jutro, mój fiut chce tego dzisiaj. – Złapał Aleca za włosy, a dzięki temu, że te były długie, z łatwością mógł za nie pociągnąć, jednocześnie sprawiając mu ból. – I zamknij się, bo ktoś usłyszy. Chyba nie chcesz, aby zobaczono cię z gołym tyłkiem. – Obsunął w dół swoje slipy, aby wyjąć penisa. – Jesteś moim chłopakiem i masz mi dawać zawsze, kiedy zechcę. – Kolanem rozszerzył jego nogi i przystawił główkę do dziurki.
– Paul, błagam, nie… – Kolejne słowa zagłuszył olbrzymi ból, kiedy Paul na siłę włożył w niego główkę. Cholera, nawet o ślinie nie pomyślał. Ból rozszedł się po całym jego ciele, rozrywało go od środka, a to był dopiero początek. Nie wyobrażał sobie, co będzie, kiedy chłopak wejdzie w niego cały. Jeszcze nigdy nie czuł takiego cierpienia, jak to, które opanowało go w tej chwili, bo do bólu fizycznego doszły męczarnie duszy i świadomość, że Paul go nigdy nie kochał. Chciał krzyczeć, ale chłopak zatkał mu usta dłonią. Jego ciało nie chciało w sobie intruza i mięśnie odbytu ściskały się, sprawiając coraz większy dyskomfort.
– Ależ jesteś ciasny. – Paul próbował przepchnąć się dalej. – Jak mnie ścisnąłeś. O kurwa, nie dam rady, dochodzę.
Chłopak nad nim zastygł w bezruchu, a po chwili Alec poczuł w sobie wilgoć, przez, którą odczuł pieczenie. Rozpłakał się i nie wiedział czy to z powodu bólu, czy wdzięczności, że Paul jest krótkodystansowcem. Kiedy tylko otumaniony orgazmem większy chłopak zwolnił uścisk, Alec znalazł w sobie siły i wysunął się spod niego. Miał ochotę wymiotować na myśl, że coś wylewa się z niego. Sięgnął po paczkę chusteczek nawilżających, których zawsze używali, aby wyczyścić się po ręcznej robótce. Wytarł się i gdy wyrzucił chusteczki, na jednej z nich ujrzał trochę krwi. Ręce mu się trzęsły, nie mógł ustać na nogach i powstrzymać łkania oraz ogarniającego go żalu do swojego niby partnera. Ubierając się szybko, nie zwracał uwagi na to, czy założył sweter tyłem do przodu, czy zapiął dobrze spodnie. Chciał stąd uciec i nigdy nie wrócić. Odważył się spojrzeć na Paula. Chłopak leżał na łóżku, przyglądając mu się, z członkiem na wierzchu pobrudzonym spermą i krwią.
– Czemu uciekasz? Nawet ci go całego nie włożyłem, co tam, nawet główka do końca nie wlazła. Zamierzam dokończyć to, co zacząłem. Za parę minut znów mi stanie.
– Nie. Odzywaj. Się. Do. Mnie – cedził powoli każde słowo. – Nie zbliżaj się do mnie! Nie chcę cię więcej widzieć. – Tak bardzo chciał się położyć. Wszystko go bolało, nawet ręka, którą mu Paul wykręcił. Prawie mu ją złamał.
– Co, boli dupcia? – zapytał szyderczo Paul.
– Odpierdol się! – Miał nadzieję, że chłopak nic mu nie zrobił, poza obtarciami. Wytarł łzy, w końcu je jakoś powstrzymując.
– Słodki jesteś, kiedy się wkurwiasz. Jest w tobie ogień i nie wiem, dlaczego nie chciałeś dać mi dupy. Sam musiałem sobie wziąć i zamierzam dokończyć jej rozdziewiczanie.
– Nie miałeś prawa! Nie pozwoliłem ci! – Miał wielką ochotę go skrzywdzić, ale bał się do niego podejść. A co, jeśli znów go złapie i „dokończy rozdziewiczanie”? – Nie, znaczy nie! Gdybyś mnie kochał, zaczekałbyś. Zgwałciłeś mnie i tylko wstyd nie pozwala mi komuś o tym powiedzieć, ale jeżeli chociaż raz na mnie spojrzysz, to powiem wszystkim, że lubisz chłopców. Chyba nie chcesz, aby ktoś się dowiedział?
– Nie waż się! – Zerwał się z łóżka. – Jesteś niewdzięczny, bo miałeś szansę na to, żeby ktoś cię zerżnął, bo tylko do tego się nadajesz. Nikt nie da ci dupy, bo przecież nic nie zdziałasz swoim maleństwem. – W pokoju rozległ się trzask i Paul poleciał do tyłu, łapiąc się za policzek.
– Nie wielkość się liczy, ale to, co się umie nim robić. Ty pokazałeś, że nie umiesz nic, więc nawet jakbyś miał olbrzyma, a też nie masz się czym pochwalić, to nikomu nim dobrze nie zrobisz. I jeszcze jedno, mój były, niegodny zapamiętania chłopaku, którego mam ochotę rozszarpać. Spierdalaj z mojego życia! – wrzasnął tak głośno, że teraz na pewno było go słychać w całym domu. Na co dość szybko uzyskał dowody.
– Chłopcy, co tam się dzieje? – Do drzwi zapukał ojciec Paula.
– Nic, tato. Alec i ja mamy odmienne zdania, to wszystko.
– To koniec. Raz na zawsze. Nienawidzę cię, gardzę tobą. – Odwrócił się, ukrywając ból ciała i duszy za maską obojętności, i otworzył drzwi.
– Alec, płakałeś? – zapytał stojący w progu postawny mężczyzna, po czym skierował wzrok na syna. – Dlaczego jesteś goły?
Alec uśmiechnął się szyderczo, jakby to nie był on.
– Pana syn właśnie próbował się do mnie dobrać – powiedział z premedytacją, doskonale znając stosunek mężczyzny do homoseksualistów. – Rozebrał się i chciał robić rzeczy, o których nawet panu się nie śni. Wychodzę, moja noga nigdy nie przekroczy progu tego domu. – Zanim jeszcze dotarł do drzwi wyjściowych, usłyszał jak ojciec Paula wrzeszczy na niego i pewnie się na tym nie skończyło, bo przez tych kilka tygodni, podczas których tutaj przychodził, zdążył już poznać tego porywczego człowieka.
– Zemsta jest słodka – powiedział Morgan po wysłuchaniu całej historii. Zrelaksowany, leżał na boku w łóżku, podpierając głowę na dłoni i uważnie słuchając Aleca oraz go obserwując. Podobało mu się to, jak Alec zemścił się na tamtym chłopaku. Jeżeli ojczulek zrobił tak, jak sobie wyobrażał, to ten Paul długo chodził w siniakach. Nie pochwalał bicia, ale za to, co zrobił Alecowi, w pełni sobie na to zasłużył. – To dlatego powiedziałeś „prawie” – dodał po przeciągającej się ciszy.
– Tak – odparł Alec leżący na plecach w szlafroku, który wziął z łazienki. Od jakiegoś czasu patrzył w sufit. Zastanawiał się, dlaczego, snując swoją opowieść sprzed lat, mimo wszystko nie czuł skrępowania i bardzo podobała mu się satysfakcja w głosie Morgana, gdy powiedział o tej małej zemście. – Uznałem, że kiedy nie dokonał pełnej… penetracji, to znaczy, że nadal jestem prawiczkiem. Od tamtej pory nie było nikogo, dopiero ty dzisiaj…
– Dlatego się bałeś. – Przysunął się do Aleca. – Na szczęście pożądanie pokonało strach. – Zaczął odwiązywać mu pasek od szlafroka. – Chcę cię mieć w łóżku nago. Zawsze. – Sam nigdy nie zakładał do spania nawet bielizny. 
– Żebyś mógł mieć zawsze łatwy dostęp do mnie? – Nie zapomniał słów „Będzie pan kochał się ze mną zawsze, kiedy tego zechcę”.
Morgan uśmiechnął się pod nosem, doskonale zdając sobie sprawę z tego, co Alec miał na myśli. Owszem, chciał go zawsze i wszędzie, ale nie oznaczało to, że mąż nie miał w tym względzie nic do powiedzenia. Mógł być chujem w życiu, ale nie w łóżku. Chociaż wątpił, czy Alec będzie odmawiał, kiedy on się nim zajmie. Dzisiaj z ochotą mu się oddał, nie ufając mu, więc teraz, kiedy wiedział, jaki seks go z nim czeka, tym bardziej mu nie odmówi. Zwłaszcza, że Alec był przecież gorącym, spragnionym dotyku mężczyzną. W każdym razie tak myślał w teorii, a do praktyki przejdą później.
– Nie. Tak jest po prostu przyjemniej. – Zawisł nad nim. – I pamiętaj, że w seksie nie krzywdzę, chyba, że ktoś sobie tego życzy.
– Nie życzę sobie – poinformował stanowczo, czując się jakoś inaczej po tym, co obaj zrobili, jak i po swoim wyznaniu z przeszłości. I teraz, kiedy mąż wisiał nad nim, opierając się na rękach, nawet przez chwilę się go nie bał.
– W porządku. – Ponownie położył się obok. – Zdejmij.
Skinął głową i usiadł, pozbywając się odzienia, ale zakrył się szybko kołdrą, ignorując śmiech Morgana.
– I podoba mi się twój penis.
Usłyszał Alec tuż przy swoim uchu, po tym jak mężczyzna zgasił światło.
– Jest w sam raz i na pewno nie jest mały. – Przesunął rękę na miękkiego członka Aleca. Nie rozumiał, dlaczego poczuł potrzebę zapewnienia go o tym. – A twoje jajka, są idealne  – szeptał, dotykając moszny chłopaka. – Pamiętaj o tym. – Przesunął dłoń na jego brzuch, a potem objął Aleca, czego też nie planował. Wszystko przez to, że ogarniała go senność, bo z pewnością nie ma innego powodu. – Wierz mi, że dwudziestopięciocentymetrowy członek to czasami same problemy. Śpij.
Alec przełknął ślinę, gapiąc się w ciemność. Nie tego się spodziewał. Co tu się u licha działo?
– Powiedz mi jeszcze, co stało się z tym Paulem?
– Ożenił się – odpowiedział mężczyźnie, który w jedną noc dał mu więcej, niż sądził, że otrzyma, jeżeli chodzi o seks i zaakceptowanie jego ciała. Może mimo wszystko nie będzie tak źle i ten rok okaże się całkiem dobry? „Przekonam się, jeszcze wszystko przede mną”, pomyślał, zamykając oczy i nie słysząc już odpowiedzi męża.



27 komentarzy:

  1. Jest bardzo pozytywnie zaskoczona tym jakim człowiekiem okazał się Morgan...uwielbiam klimat tego opowiadania i juz czekam na następny.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Kolejny piękny rozdział. Życzę Ci, aby każdy Twój rozdziały i opowiadania były tak wspaniałe, jak ten.

    Pozdrawiam
    ~A.Wolvin

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam za sobą trzy rozdziału "Długu" na raz i kurcze...
    Wspaniałe! Nie umiem pisać dobrych komentarzy. Po prostu wiedz, że uwielbiam Twoje opowiadania, styl i no wszystko! Brakuje mi słów

    OdpowiedzUsuń
  4. Super.! Uwielbiam Twoje opowiadania i styl pisania. Myśl o tym, że muszę czekać kolejny tydzień jest dobijająca, ale warto czekać. Życzę dużo wełny.

    Gab

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. :) Wena zawsze się przyda. :)

      Usuń
  5. Zacznę od tego, że jestem tu nowa :)
    Dopiero udało mi się przeczytać wszystko, więc teraz mogę na bieżąco komentować nowe rozdziały ^^
    I tak przy okazji powiem, że uwielbiam zmiennych ♥
    ***
    Nie ma to jak odpowiednia chwila na wyznania xd
    Uuuuu.. Ktoś tu się zakochał... To takie kochane ♥ (walić sytuację w jakiej się znajdują)
    Jak można być prawie prawiczkiem? xd
    Niezła taktyka. Co nie zmienia faktu, że co się odwlecze to nie uciecze.
    Dobrze, że nasz kochany Morgan nie myśli tylko o sobie. Gdyby było inaczej (jak np. w Połączonych) to bym go zatłukła gołymi rękoma.
    Oczywiście, że będzie dobrze Alec, (tak nawiasem super imię) Morgan się tobą zajmie ♥
    Podoba ci się to co widzisz Alec *sugestywne poruszanie brwiami*. Taki mały wystraszony szczeniuk ♥
    Dobrze, że człowiek stawia sobie cele w życiu, no... w łóżku znaczy się *kaszlu kaszlu*
    *pomińmy scenę seksu*
    Okej. Biedny Alec :/ Na serio jestem ciekawa co się stało :/
    Pff... Tylko rok! Założę się, że i tak będziecie cholery (cholera taka choroba) razem na zawsze!
    Weź go tak nie zawstydzaj! W końcu mu dziurę wypalisz tym wzrokiem!
    Jest wspomnienie!
    Kurna Paul! Nie znaczy nie! Czego nie rozumiesz w tak prostym słowie?!
    Co za... No cholera! (patrz wyżej) Co za kretyn, debil i... uh!
    No co za tępy męski narząd! Aż się krew gotuje!
    To przyjemne uczucie kiedy przeczytałam końcówkę wspomnienia... Ah! Mam nadzieję, że mocno mu się od ojca oberwało >:) Chociaż nie znoszę homofobów ( z jednym takim sobie żyję pod dachem...) tym razem to było przydatne.
    Jaki pewny siebie :D Jestem jednak z niego dumna. Dobrze, że ten pierwszy raz Alec miał przyjemny.
    Ożenił się...? O bogowie. Mam nadzieję, że się zmienił, bo jego żona miałaby piekło!
    Oj coś czuję, że ten rok będzie cudowny...

    Mam taką prośbę.
    Czy możesz mi opisać, chociaż tak pobieżnie wygląd bohaterów? Ciężko mi trochę ich sobie wyobrazić ^^"
    Piszesz świetne opowiadania i czekam na następne rozdziały ^^
    ~Strzyga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wygląd bohaterów jest ujęty w pierwszym rozdziale. Szczególnie Morgana. :) I witaj. :)) Dziękuję za Twój pierwszy komentarz. :)

      Usuń
    2. Cofnę się i przyswoję ^^
      Nie ma co dziękować ;)
      Nie lubię komentować opowiadań już dawno zakończonych inaczej miałabyś całą masę komentarzy! Nie ma za co dziękować ^^

      Usuń
  6. Hej... Specjalnie weszłam na kompa z samego rana, przed wyjściem do pracy... Nie mogłam się powstrzymać. Rozdział jak zwykle fantastyczny... A najbardziej rozwaliło mnie: "Mógł być chujem w życiu, ale nie w łóżku." No gdyby nie to, że jest tak wcześnie i wszyscy u mnie jeszcze śpią, śmiałbym się jak głupia. Uwielbiam Twoje teksty. Nie wierzę że to mówię, ale... Zaczynam uwielbiać poniedziałki :P
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Wszytko tak jak lubię, zreszta jak zwykle. Mam ndzieję na więcej wyjeżdżam więc będę miała kilka rozdzialów do nadrobienia już sie cieszę:-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Hej jestem tu od piątkowego wieczoru właśnie skończyłam czytać wszystkie twoje opowiadania ze wszystkich twoich blogów stwierdzam ze są naprawdę świetne ( najlepsze to wg. mnie połączeni i dług ) niecierpliwie czekam na następny rozdział życzę Ci bogatej weny i mam nadzieje ze szybko zobacze kolejny rozdział długu ;)
    Pozdrawiam Aleksandra
    (złyomen19 )

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny początek opowiadania, czekam z niecierpliwością na dalsze rozdziały ^^ Mam pytanie, czy możesz polecić mi blogi które czytasz te ze skończonymi opowiadaniami lub jakieś nowe, byłabym bardzo wdzięczna ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy pomogę, bo nie czytam blogów. Skupiając się całkowicie na pisaniu zaniedbałam to co tak lubiłam robić, ale mam nadzieję, że jesienią i zimą do czytania opowiadań wrócę. Zajrzyj tutaj obok na prawo do menu na listę blogów. Dużo z nich ma teksty dokończone. Niczego nie polecę, bo każdy lubi coś innego. :)

      Usuń
    2. Mam nadzieje, że Luana sie nie pogniewa o to, że ja polece Ci jakies blogi moze akurat znajdziesz coś tam dla siebie.

      Sama wiem jak ciężko znaleźć coś dobrego ale i skonczonego aby się nie niecierpliwić i czerpać pełną przyjemność z czytania. Nie wiem co juz odiwedziałaś ale pierwszy na liście jest Autor Silver...jeśli nie czytałam to opowiadanie pierre i raimundo totalnie urzekające...kilkadziesiat godzin czytania gwarantowane, jest chyba 5 ksiąg a więc wciągniesz się w historie. Oczywiście pozostałe opowiadania rwnież polecam, on ma tę lekkosc pisania gdzie często przemyca bohaterów z innych swoich tworów.

      Nastetpnie Amnezja link obok w polecanych Luany, dobre i bardzo ciekawe opowiadanie.

      Fire studio dragon tattoo (kolejnosc chyba pokręciłam xD ale to nic) równiez obok jest bardzo dobrym blogiem ale nie kazdy lubi takie klimaty....ja bym polecała opowiadanie które jest nazwą bloga...ponad 200 rozdziałow i obecnie 2 tom do kupienia...a bedzie nawet 3. Niektóre z tych opowiadań były dla mnie za ciężkie bo siadają na psuchike choc ten z tytułu jest lżejsze oprócz tego teraz nowe które wypuszczą Newton's Balls to bedzie cudo juz to czuje.

      No i na koniec cudowna (teraz mi wstyd bo nie pamiętam...ten blog obok z niemieckimi słowami...z tytułem "światło w ciemnosci" które jest w trakcie wydawania, bardzo przyjemne...ale na tym blogu są jeszcze 2 swietnie opowiadania: Granice oraz Prawdziwe oblicze(?) o modelu na pewno poznasz.


      Wybacz takie troche to bez ładu ale pisze na telefonie i nie mam jak sprawdzic tytułów a część z nich czytałam juz jakis czas temu.
      Pozdrawiam

      Usuń
    3. Na pewno się nie pogniewam. Wy tam wiecie lepiej co jest zakończone, fajne. :)

      Usuń
  10. Aj wspaniale kochana.
    Ty to umiesz opisywać seks.
    Ja próbuje często w parach damsko/męskich i ten opis wychodzi mi matowo. U Ciebie wręcz przeciwnie. Aż pachnie podnieceniem i czymś jeszcze. Ciężko to opisać po prostu. Współczuje Alecowi że tak wiele przeżył. Ten Paul to wredny idiota. Jak można coś takiego zrobić? W taki sposób? Zemsta Aleca była dobra. Paul zasłużył na to. I teraz tkwi pewnie w nieszczęśliwym małżenstwie. I Morgan. Zaskakuje mnie jego relacja z Aleciem. coś czuje że sporo się zmieni między nimi. Już nie mogę się doczekć co będzie dalej. Pozdrawiam mocno!

    OdpowiedzUsuń
  11. Napiszę tutaj, żebyś szybciej zobaczyła. Chciałam Ci pogratulować wydania e-booka i powiedzieć, że trzymam za Ciebie kciuki. Cieszy mnie to, że rynek opowiadań gejowskich się rozrasta, że coraz więcej autorów chce coś z tego pisania mieć. Jak wcześniej patrzyłam na to, co dzieje się za granicą, to myślałam, że w Polsce na opowiadaniach m/m nie da się zarabiać, że to po prostu puste hobby, które może jedynie sprawiać przyjemność. Ale teraz widzę, że coś się zmienia, brakuje tylko wydawnictw nastawionych na ten kierunek, jednak myślę, że to przyjdzie z czasem. Światełko w tunelu jest. :) Może w końcu dogonimy anglojęzyczny target. Z drugiej strony sam fakt, ile jest odbiorców takich powieści nastawia pozytywnie, stajemy się coraz bardziej tolerancyjni, a to już coś.
    Tak więc życzę Ci powodzenia i obyśmy dotrwali czasów kiedy literatura LGBT będzie czymś tak popularnym jak na zachodzie. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Hejka!
    Na samym początku mojej (chyba) krótkiej wiadomości chciałabym przeprosić, że już nie komentuję. Gdy funkcjonowałam jeszcze w blogsferze jako Sakura Yamihime, przez pewien okres komentowałam. Potem natomiast straciłam zapał do swojego bloga, całej twórczości i wszystko rzuciłam w cholerę. No, teraz znów jestem jako tak naprawdę zupełnie inna osoba i naprawdę, z całego serducha przepraszam, że nie komentuję wszystkiego na bieżąco. Czytałam prawie wszystkie Twoje opowiadania (oprócz "Znalezione na strychu", tego obecnie publikowanego i "Serca w ogniu" - nie mam czasu się za nie zabrać, a zapewne w normalnych okolicznościach wiedziałabym nawet, co dzieje się teraz) i bardzo mi przykro, że nie mogę jeszcze skomentować tego rozdziału, a dodać jakąś taką dziwną, chwiejną informację, która niby powinna być konkretna, ale jakoś tak... nie jest. No, to teraz ta ważniejsza sprawa - na moim blogu powstaje zakładka "Polecane blogi", w której chciałabym zamieścić również link do Twojego, potrzebna mi jedynie Twoja zgoda.:)
    Liczę na szybką odpowiedź i pozdrawiam,
    Nessa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spoko. Na komentowanie przyjdzie czas. A na zakładkę zgadzam się. W sumie nawet na to mojej zgody nie potrzebujesz, bo linki są ogólnodostępne i to jest też reklama. :)

      Usuń
  13. Luano strasznie chciałabym przeczytać twojego e-booka ale niestety nie mam jak za niego zapłacić. Mamy wolę nie prosić ;)
    Rozdział cudowny, kocham tą tematykę!
    Pozdrawiam i weny (:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama bym mamy nie prosiła. Może masz możliwość zwykłej wpłaty przekazem pocztowym. A jeżeli nie możesz to zamierzam zorganizować jakiś konkurs literacki, rysunkowy lub może coś innego wymyślę i będzie szansa wygrania obu tekstów. :)

      Usuń
  14. Matko boska w końcu tu jestem! Od piątku nie miałam dostępu do internetu i myślałam, że zwariuję bo nie mogłam przeczytać 4 rozdziału. No to jedziemy:
    1. Zamurowało mnie podobnie jak Morgana, ale koniec końców jestem z niego dumna, gdyż był dla Aleca delikatny i dobry.
    2. Oczywiście krew zaczęła mi buzować w żyłach kiedy przypomniał mi dlaczego to wszystko robi. I znów pomyślałam sobie " ty wredny, zimny, kłamliwy skurwielu!".
    3. I ponownie popieram Latimera- " zemsta jest słodka". Ja na miejscu Frosta postąpiłabym tak samo. Oj ojczulek musiał u porządnie przetrzepań skórę,
    4. Nie no po prostu nie mogę! Kolejny e-book! Nie kupiłam jeszcze pierwszego ze względu, że jestem na wyjeździe a z tymi przelewami... no cóż...
    5. Jeśli chodzi o proszenie rodziców o zakup tego rodzaju opowiadań to u mnie jest spoko. Moja mama wiele razy widziała jak czytam twojego bloga i wie o czym jest, chociaż z początku starałam się to ukrywać. Koniec końców dokładnie wie w czym się lubuję i nie przeszkadza jej to. Nawet kiedyś raz kiedy przyszła do nas jej znajoma ja powiedziałam coś w stylu, że idę czytać coś na internecie, a gdy ta pani zapytała się co czytam, mama powiedziała: a wiesz, gejowskie opowiadania- jak gdyby nigdy nic. He he i ta jej szczerość. No przynajmniej nie muszę sie z tym kryć xD
    6. I mam jeszcze takie pytanko- jak ty, do cholery, robisz te przepiękne okładki?! Po prostu cudo!
    Weny, weny i jeszcze raz weny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratuluję takiej mamy. Naprawdę, to skarb. Żeby każda taka była i ojciec też świat byłby piękny. :)
      Tyle czasu bez Internetu? Współczuję. Plus, że na 5 rozdział nie będziesz długo czekać. :)
      Okładki nie są piękne, ale coś musi być. Jak je robię? Sama nie wiem. Po prostu muszę je zrobić i coś kombinuję. Niestety, mimo że zasoby w necie ogromne (tyle fajnych panów) to nie można tego wykorzystać. :(

      Usuń
  15. Jeeej, ale super c: to dobrze, że Morgan był dla Aleca taki delikatny. I dobrze, że Alec zdecydował się powiedzieć mu, co mu się przytrafiło. Mam nadzieję, że później też będzie im się w miarę dobrze układać. Strasznie polubiłam Aleca i mam nadzieję, że Morgan go nie skrzywdzi

    OdpowiedzUsuń
  16. Witam,
    jak na razie Morgan okazuje się dobrym człowiekiem, cieszę się, ze dbał o partnera, a nie myślał o sobie, a Paula nie żal mi go wcale....
    Dużo weny życzę Tobie...
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz. :)