26 lutego 2017

Pod błękitnym niebem (Buntownik 2) - Rozdział 6

Kochani, przez kilka dni mnie nie było, ale już wróciłam i mogę Was poinformować, że na http://book-self.pl/  jest dostępny pakiet trzech pierwszych tomów "Obrazów miłości" za promocyjną cenę. Zapraszam do kupna jeżeli ktoś jeszcze tego  nie ma, a chciałby nabyć te teksty: Pakiet.
Wkrótce możliwe, że oba toy Buntownika też będą dostępne w pakiecie lub po promocyjnej cenie, ale ona będzie obowiązywać przez kilka dni. 
Chciałam też poinformować, że nie wiem kiedy w sprzedaży ukaże się "Zaufaj mi". Tekst jest jeszcze nie poprawiony i nie wiem na kiedy będzie gotowy. To może trochę potrwać.
Zainteresowanych MPREG'iem, którego pisałam przez ostatnie miesiące" informuję, że pierwszy tom został ukończony. Do końca poprawy zostały dwa rozdziały. Pisałam, że to będzie tekst dostępny wyłącznie na blogu, ale nie mogę sobie na takie coś pozwolić. Długo myślałam co zrobić i po rozmowach z koleżanką doszłam do wniosku że jego też sprzedam. Tak będzie już chyba z każdym moim tekstem. Kto będzie chciał, miał ochotę to go kupi. A innych zaproszę do czytania tekstu na blogu. Będzie się ukazywał kiedy zakończę "Buntownika 2".
Co do mprega, to tekst nie każdemu się spodoba. Nie tylko ze względu na męską ciążę. Ale na styl w jakim jest napisany, trochę starego i trochę nowego. Jest mega dużo dialogów. Ci którzy kochają opisy mogą się zawieść. No i akcja dzieje się w Korei, ale jakby nie w Korei. To jest po prostu fantasy i jakiś alternatywny świat (bo przecież w naszym nie facet nie może zajść w ciążę). Kraj nie jest wymieniony, ale imiona są Koreańskie. Jak się uda, to może niedługo tekst będzie dostępny na Book-Self i Beezar.pl. Cena będzie w granicach 20 złotych. Wiem, że jest duża, ale tekst będzie też dostępny za darmo, Także kto będzie chciał i miał możliwość to zapraszam w przyszłości do kupna. :) Tutaj możecie przeczytać fragment "Szczęścia od losu". :) 


Świtało. Kamil przyglądał się śpiącemu na słomie Szymonowi. Pół nocy rozmawiali, spacerując z Zefirem. W końcu zmęczony Szymon usiadł na snopku słomy ułożonej pod ścianą w długi rząd, a po chwili położył się, zasypiając spokojnie. Kamil przyniósł koc, którym okrył Bieńkowskiego i czuwał nad wszystkim, dopóki nie przyszedł pan Mariusz. Mężczyzna zajął się Zefirem. Wyglądało na to, że z koniem będzie dobrze. Nie doszło do najgorszego, czego się wszyscy obawiali. Jeszcze przez kilka dni trzeba będzie szczególnie na niego uważać.
Kamil ukucnął przed Szymonem. Położył dłoń na jego policzku, chcąc go obudzić. Naprawdę kocha tego faceta. Jednak po tym wszystkim chyba nie zaufa mu tak szybko. Owszem, pogodzili się, wyznali uczucia, ale bał się, że jeśli coś się stanie, to Szymon znów go o to obwini. Niby wtedy zrobił to pod wpływem chwili, emocji, które go dusiły, ale Kamila to bardzo zabolało. Tak jak Szymona bolało to, że zostawił go z tym wszystkim. Przecież w złych chwilach zawsze najważniejszą podporą jest ukochana osoba. Kamil wiedział od samego początku, że się nie sprawdził. Właśnie bał się powtórki z tego i dostrzegał to w oczach Szymka. Obawy, które mieli, pewnie z czasem znikną, ale to trochę potrwa. Będą musieli popracować nad odbudowaniem zaufania, którym się darzyli. Stawić czoło temu, co złego kryje się w ich duszach.
– Damy sobie radę – szepnął.
Szymon podniósł powieki, napotykając szare, kochane oczy.
– Nie wiem z czym, ale na pewno damy sobie radę.
– Od jak dawna nie śpisz? – zapytał Kamil, udając oburzenie. Wstał.
– Chwilę. Podobało mi się to jak głaszczesz mój policzek. – Podniósł się, odsuwając koc na bok. – Gdzie Zefir? – Zaniepokoił się.
– Spokojnie, twój tata się nim zajmuje. Już ranek. Chyba jest po szóstej. Niedawno zaczęło się rozwidniać.
– Aha. – Potarł dłońmi policzki. – Czuję się jakby mnie coś przeżuło i wypluło. – Poczuł jak ręce Kamila obejmują go w pasie.
– Ciężka noc. Będzie można w dzień odespać.
Szymon spojrzał na swojego odzyskanego partnera, obejmując go wokół pleców jedną ręką, a drugą kładąc na karku.
– Żadna noc nie będzie ciężka, kiedy jesteś ze mną. Głupi byłem, nie czytając tego listu. Tyle straciliśmy…
– Cicho. – Delikatnie ucałował jego usta. – Może lepiej myśleć o tym co będzie, a przeszłość zostawić za sobą.
– Dobry pomysł. – Otarł się o niego policzkiem. Przytulił Kamila bardzo mocno, stęskniony za nim, łasy jego dotyku, bliskości oraz wszystkiego co miał i co dawał mu chłopak. – Przy tobie mogę patrzeć w przyszłość, czując się tak, jakbym miał różowe okulary. Nie ukrywam, że mam pewne obawy…
– Ja też. Wierzę, że uda nam się i to, co się stało, było tylko przestrogą. Nauczyliśmy się, że życie nie zawsze jest piękne. Zdarzają się tragedie. Przegraliśmy próbę, ale teraz wiem co robić, żeby nie popełniać błędów – powiedział Kamil, czerpiąc z dotyku Szymona ile tylko mógł. Chciałby o wiele więcej, ale potworne zmęczenie dotkliwie dawało o sobie znać. Poza tym po tak długiej przerwie potrzebował nacieszyć się tym mężczyzną przez długie godziny, a nie zaledwie minuty. – Co powiesz na to, żebyśmy się poszli przespać? Potem, po południu, moglibyśmy wziąć konie i pojechać do lasu, a w nocy… – Trącił nosem brodę Szymona.
– W nocy? – Zamruczał, sunąc ręką po plecach Kamila i przeklinając w duchu, że chłopak miał na sobie kurtkę.
– Wpadłbyś do mnie. Okno nadal się otwiera. – Złożył kilka pocałunków na policzku mężczyzny, schodząc nimi na jego szyję.
– Mam lepszy pomysł. Co powiesz na pokój w motelu, gdzie mielibyśmy przed sobą całą noc – wyszeptał Szymon do jego ucha. – Jest tylko jeden problem…
– Jaki?
– Jesteś w stanie poczekać do nocy sylwestrowej?
Kamil uniósł brwi, nie mając pojęcia, dlaczego muszą czekać. Chciał się z nim kochać. Czekanie było… głupie.
– Bo tę noc chcę spędzić wyłącznie z tobą. – Szymon wsunął palec pod brodę, unosząc głowę Kamila tak, aby chłopak spojrzał mu w oczy. – Diabelnie za tobą tęskniłem i pragnę cię tak bardzo, że sobie tego nie wyobrażasz, ale chcę, aby ta noc była wyjątkowa. Nie szybki numerek, a potem rozstanie.
– Nie chcesz Sylwestra spędzić z rodziną…
– Nie. Poradzą sobie beze mnie. Teraz, kiedy tu jesteś, tylko z tobą chcę dzielić każdą minutę. To co, poczekasz? Czy jednak wolisz, żebym przyszedł w nocy na chwilę. Nie mógłbym zostać do rana. Nadal musimy pilnować Zefira. Nie chcę, by robił to tata. Nieprzespana noc odbija mu się na zdrowiu.
– Poczekam, ale będzie to trudne. Lubię spontaniczny seks.
– Na to będziemy mieli czas każdego dnia. Później. Nie pożałujesz, bo… – pochylił się, by wyszeptać mu do ucha: – Bo jak cię dopadnę, to nie będziesz mógł chodzić.
– O. A kto mówi, że to ty mnie dopadniesz. Może być na odwrót.
– Możemy się zamieniać – dodał Szymon, czując już ten przyjemny dreszcz na myśl, że mógłby znaleźć się pod Kamilem. Idąc na ugodę, pocałował go tak, że pod chłopakiem ugięły się nogi. Uśmiechnął się w jego usta, po czym pogłębił pocałunek, mrucząc z zadowoleniem, kiedy oplótł językiem język ulegającego mu partnera.
– Chłopaki, nie chcę przeszkadzać, ale mama woła na śniadanie – poinformowała Karolina z uśmiechem. Czekała na to, żeby ci dwaj idioci się pogodzili. Nie znosiła tych chwil, kiedy brat cierpiał.
– Karola, ty to zawsze masz wyczucie czasu. – Szymon udał niezadowolonego z przybycia siostry.
– E tam, zawsze mogłam was nakryć w bardziej intymnej sytuacji. – Wyszczerzyła się.
– Broń Panie Boże przed czymś takim – jęknął Bieńkowski, odsuwając się z niechęcią od chłopaka.
– Ty Boga w to nie mieszaj. Chodźcie. Czeka na was gorące kakao i pyszne tosty z dżemem własnej roboty. – Odwróciła się i wyszła ze stajni.
– Ona zawsze będzie kuleć? – zapytał Kamil, ziewając. Poszedłby spać, ale nie śmiał odmówić zaproszeniu na śniadanie. Żołądek domagał się jedzenia.
– Nie chciała się poddać operacji, która mogłaby jej pomóc. Mogłaby – zaznaczył. – Lekarz dawał czterdzieści procent szans, ale istniało ryzyko, że byłoby gorzej. Woli, żeby zostało tak jak jest. – Wziął leżący nieopodal koc i złożywszy go równo, zawiesił na drągu przegradzającym dwa wybiegi. Na tym drugim prowadził zimą hipoterapię. Jutro miał kolejne zajęcia.
– Mam nadzieję, że ten dupek siedzi. – Kamil ruszył w stronę wyjścia.
– Kawecki? Tak. Przez długo ciągnący się proces jesień była dla wszystkich bardzo ciężka. Niewiele brakowało, aby gnojek wyszedł. – Dołączył do chłopaka i razem wyszli na dwór. Pogoda dopisywała i zapowiadał się piękny dzień. – Ale okazało się, że na policję zgłosiła się dziewczyna, którą Arturek próbował zgwałcić. Potem pojawiła się inna. – Poszli w stronę domu. Chwycił dłoń Kamila. – Do tego Karolina zeznała, co jej chciał zrobić, ja to potwierdziłem i w końcu go wsadzili. Niestety, dostał tylko dziesięć lat. Jednak dobre i tyle. We wsi nareszcie jest spokój i ludzie nie boją się przechodzić przez ulicę. Samochód nadal stoi na policyjnym parkingu, taki uszkodzony. Mają go naprawić i wystawić na aukcję, z której dochód zostanie przeznaczony dla rodzin zabitych policjantów.
– Niech sobie posiedzi. Nie żal mi takich dupków.
– A komu ich żal. Podobno nawet jego siostrzyczka odwróciła się od niego.
– Ale Konrad z nią nie kręci?
– Nie. Wlałbym mu, gdyby znowu zaczął. Mój brat na razie woli się uczyć i grać.
– A kto nie woli grać. – Zaśmiał się Kamil, wyjmując z kieszeni kurtki komórkę. – Zadzwonię do domu, żeby wiedzieli co i jak. Babcia na pewno już wstała. – Przystawił telefon do ucha.
– To ja… – Chciał go zostawić samego, ale Kamil go nie puścił.
– Czekaj. Babcia, słuchaj zjem śniadanie… Tak… Tak… Aha. – Rozłączył się.
– Szybko.
– Powiedziała, że nie ma czasu. Zapytała tylko czy wrócę do domu, czy będę na obiedzie i jak się czuje Zefir.
– Lubię twoją babcię. – Pociągnął Kamila do domu.
Rozebrali się. Zarzycki jeszcze poszedł skorzystać z łazienki, a po nim udał się tam Szymon. W kuchni pani Basia nalała im go kubków kakao. Postawiła je na stole, a potem nałożyła chłopakom tosty.
– Najedzcie się, bo należy się wam. Całą noc czuwaliście przy Zefirze. Mąż się nim zajmie w dzień. Jacek też już przyszedł.
– Co w ogóle u Jacka? – zapytał Kamil, smarując tost dżemem z wiśni.
– Dobrze. Jego synek przed świętami przebywał w szpitalu. Jacek był przy nim cały czas na zmianę z żoną, ale chłopiec jest już w domu. Mają leki. Wózek dostarczono pod koniec sierpnia – odpowiedziała pani Bieńkowska. – Należy im się trochę dobrego, bo to miła rodzina. – Popatrywała na syna i jego partnera. Gdy Karolina powiedziała jej, że chłopcy – dla niej Szymon zawsze będzie chłopcem – się pogodzili, odetchnęła z ulgą. Miło było patrzeć na uśmiech starszego syna. Teraz to już powinno być tylko dobrze, pomyślała.
Kamil jadł ze smakiem. Gorące kakao go rozleniwiło i jeszcze bardziej chciało mu się spać. Szymon, który mimo wszystko zdrzemnął się trochę, czuł się o wiele lepiej. Spostrzegając jak jego chłopak przysypia, zaśmiał się pod nosem, za co dostał pełne oburzenia spojrzenie od Zarzyckiego.
– Zaraz idę. Jak się kimnę, to do popołudnia nie wstanę.
– Po południu mamy wybrać się na wycieczkę do lasu – przypomniał Szymek.
– Jeżeli zdołasz mnie obudzić.
– A propos obudzenia. – Karolina wskazała Konrada wchodzącego do kuchni. Chłopak wyglądał na zaspanego, co chwilę ziewał. Kiedy usiadł przy stole, położył głowę na blacie i zamknął oczy. – O której to się poszło spać?
– O czwartej. Graliśmy z chłopakami. W końcu nasza drużyna wygrała.
– Chłopaku, chłopaku. – Basia Bieńkowska pokręciła głową. – Nie lepiej w nocy spać, a w dzień grać?
– Ale w dzień nie ma chłopaków. Skończą się ferie świąteczne, to będę chodzić spać o normalnej porze.
– Znam to – wtrącił Kamil. – Sam siedziałem godzinami po nocach, żeby pograć z kumplami. Wtedy było gorzej, bo net miałem słaby, a lapek też niewiele wyciągał i to przeze mnie przegrywali. Dlatego zrezygnowałem z gier online. Zabierały za dużo czasu.
– A ja lubię simsy – wtrąciła Karolina.
– Ja też. – Mrugnął do niej Zarzycki, dopijając kakao. – Lecę. Inaczej Szymon będzie musiał zanieść mnie na rękach.
– Czemu nie, ale jesteś trochę ciężki. – Wstał od stołu, żeby odprowadzić partnera.
Kamil pożegnał się ze wszystkimi. Cieszyli się, że on znów związał się z Szymkiem. Trochę zazdrościł tego, że ta rodzina jest ze sobą mocno związana. Jego nigdy taka nie była. A teraz, kiedy z tatą unikają się jak tylko mogą, jest gorzej niż było. Dawniej mu to nie przeszkadzało, ale teraz, gdy nastąpiła w nim zmiana, rozumiał, że powinno być inaczej. Cóż, z jego rodziną, jak to mówią, wychodzi się dobrze tylko na zdjęciu.
– Zadzwonię po południu. Też się prześpię. – Szymon poprawił szalik Kamila.
– Śnij o mnie. Kocham cię. – Wychylił się po pocałunek. Na razie musi mu to wystarczyć.
– Też cię kocham. – Cmoknął go raz jeszcze i odprowadził do bramy. Tam uścisnął go jeszcze, nie potrafiąc się z nim rozstać. Bał się, że gdy Kamil odejdzie, to znów minął miesiące zanim go zobaczy. – Nie uciekniesz mi?
– Nie mam zamiaru uciekać – odpowiedział Kamil, wyplątując się z jego ramion. Zaraz zaśnie. Mroźne powietrze trochę go orzeźwiło, ale marzył o łóżku.
W końcu się rozstali i każdy poszedł w swoją stronę. Nie mieli pojęcia, że kiedy stali przy bramie, byli obserwowani przez ojca Kamila.

*

Szymon obudził się koło czternastej. Wypoczął na tyle, na ile dało się to zrobić w dzień. Co jakiś czas budził się, słysząc dochodzące z parteru odgłosy. Ale głównie nie mógł spać przez dręczące go myśli. Nadal nie dawały mu spokoju. Zaniedbał konie przez swój żal i zagłębianie się w cierpieniu. Nie dopilnował wszystkiego. Przecież wiedział, że o Zefira trzeba szczególnie zadbać. Niemal doprowadził do tragedii. Sumienie by go zabiło, gdyby ogier zdechł. W tym przypadku nie miałby kogo obwiniać tylko siebie. Musiał coś zmienić. Bardziej zadbać o konie, o ich karmę. Dokładnie sprawdzić siano, które niedawno przywieziono. Gdyby tylko nie spłonęło to, które zebrał latem, byłby pewny czym karmi zwierzęta. Ale znał rolnika, od którego kupował. Nigdy nie zawiódł się na tym człowieku. Wina leżała po stronie Szymka. Zefir w ogóle nie miał ruchu. Nie jeździł na nim, odkąd ostatni raz dosiadał go Kamil. Owszem, wyprowadzał zwierzę na padok, ale to dla tego ogiera było za mało. Do tego wada zgryzu powodowała, że szczególnie trzeba było o niego zadbać. Jutro będzie musiał porozmawiać z pracownikami. Dowiedzieć się, kto karmił konia, co i ile mu dawał. Dzisiaj w stajni powinien być Jacek, ale mężczyzna miał kilka dni wolnego, więc nie miał nic wspólnego z żywieniem zwierząt w ostatnim czasie. Mógł go jednak wypytać o parę rzeczy. Powinien to zrobić zanim spotka się z Kamilem.
Na myśl o chłopaku zmartwiona twarz Szymona rozjaśniła się. Wyciągnął rękę po telefon. Przez moment zastanawiał się czy dzwonić, bo może Kamil jeszcze się nie obudził, ale w sumie nie można wiecznie spać.
Poprawił się na łóżku, opierając o ścianę i zadzwonił do partnera. Odczekał chwilę, a potem w głośniku usłyszał zaspany, pełen pretensji głos:
– No co? Spałem.
– Po południu? Co robiłeś w nocy? – Uśmiechnął się szeroko.
– Spacerowałem z takim jednym. Wiesz, jest diabelnie przystojną bestią. A jakie ma oczy. Trudno od nich oderwać wzrok. Dawał się pieścić, głaskać.
– O, tylko tyle? A porozmawiał chociaż z tobą?
– Rżał, to chyba coś gadał, nie?
Szymon roześmiał się.
– Skoro rżał, to o takiego rywala nie mam co być zazdrosnym.
– A o innego byłbyś? – Zainteresowanie w głosie Kamila dotarło do ucha Szymona.
– Gdyby próbował mi ciebie odebrać? Tak. Pokazałbym mu, żeby trzymał łapy przy sobie.
– Bieńkowski, kręcisz mnie.
– No myślę.
– Na pewno chcesz czekać do nocy Sylwestrowej? Nie zawsze dobrze jest tak coś planować.
– Spontaniczność jest dobra, ale nie chcę cię na godzinę. Pragnę się tobą nacieszyć i pokazać jak bardzo cię chcę.
– Ja ciebie też. To co? Spotkamy się dzisiaj?
– Tak. Przyjdź do stajni za jakąś godzinę, dobra?
– Spoko. Na pewno będę.
Jeszcze przez chwilę rozmawiali, po czym Szymon, odłożywszy telefon, zwlekł się z łóżka. Poszedł wziąć prysznic, ubrał się. Poprawił pościel i przykrył ją kocem. Z szafy wziął jeszcze czarny golf. Nie zakładał go, bo w domu było ciepło. Zszedł na parter.
W dużym pokoju zastał Konrada. Chłopak siedział przed telewizorem, skacząc po kanałach.
– Nie ma co oglądać – powiedział osiemnastolatek. – Wszystko powtórki.
– Trudno, musisz się męczyć. – Przetrzepał mu włosy, co spotkało się z oburzeniem brata. – Gdzie tata?
– W stajni. Zjadł obiad i poszedł. A mama z Karoliną poszły na spacer. Powiedziały, że jak wstaniesz, to masz sobie odgrzać obiad. Wszystko jest w lodówce.
– Nie dam rady przełknąć czegokolwiek. – Śniadanie także ledwie zjadł. Nadal mu leżało na żołądku. To, co przeżył, wszystkie te nerwy wciąż w nim siedziały i trochę zejdzie zanim odpuszczą. – Idę do ojca. Potem przyjdzie Kamil i wybieramy się… Co tak patrzysz?
– Nie musisz się spowiadać gdzie się wybieracie. Wiesz, miałem dziewczynę, wiem co robią pary. Czasami trudno oderwać od siebie ręce.
– Jesteś za młody na myślenie o tych rzeczach.
Konrad przewrócił oczami.
– Chciałbyś trzymać mnie pod kloszem. Rozumiem. Nie martw się, nie pozwolę na to, abym znów zgłupiał. Seks to nie wszystko.
– Dobrze, że już to wiesz.
– Człowiek uczy się na błędach. Prawda? – Spojrzał wymownie na brata.
– Tak. Czasami te lekcje są dosyć bolesne – odpowiedział Szymon, zakładając golf.
– Dlatego wiemy, czego nie możemy robić.
Starszy z braci nic nie odpowiedział. Będzie się starać, żeby nie powtórzyć błędów. Obaj z Kamilem bardzo się zranili. Nie chciał powtórki.
– Lecę do stajni. Muszę jeszcze pogadać z Jackiem.
– Dobra. – Konrad ze znudzoną miną powrócił do przeglądania kanałów.

*

Kamil wszedł do kuchni, by się czegoś napić. Ojciec siedział przy stole z kubkiem kawy. Spojrzał na syna zimno.
– Będziesz się z nim pokazywał publicznie?
– Co? Aha. To mój chłopak, partner jak wolisz. Nie będę się go wstydził. – Podszedł do czajnika elektrycznego. Okazało się, że jest pusty, więc nalał do niego wody. – Nic nie robimy, tylko trzymamy się za ręce.
– Powinniście te swoje bezeceństwa trzymać w czterech ścianach, a nie zmuszać innych do oglądania.
Kamilowi odechciało się pić. Odstawił czajnik.
– Co złego robimy? Pewnie widziałeś nas rano, jak Szymek mnie przytulił – stwierdził. – Ktoś ci kazał na to patrzeć?
– To jest nienormalne.
– Nienormalne jest twoje myślenie. Tacy jak ty, tato, nigdy nie zrozumieją – warknął Kamil. Ledwie powstrzymywał się przed powiedzeniem ojcu czegoś gorszego. Najchętniej wykrzyczałby mu prosto w twarz, jak nie cierpi tego, że ma takiego rodzica.
– To niezgodne z naturą.
– A co? Hetero zgodne, bo bachory mogą sobie zrobić?! To jest dopiero chore! Ktoś jest z kimś tylko dlatego, że chce dziecka, bo tak trzeba, tak wypada! Pieprzę to! – Zdenerwował się. Czym prędzej wyszedł. W przedpokoju ubrał się i wypadł na dwór.
Dziadek stał przy ogrodzeniu i rozmawiał z panem Julianem. Kiedy miejscowy pijaczek go zobaczył, uśmiechnął się i zawołał. Kamil nie miał ochoty na pogaduszki, ale siłą rzeczy i tak musiał tam podejść, żeby wyjść z podwórka.
– Chłopcze, jak dawno cię nie widziałem.
– Dzień dobry panu. Co tam u pana? – Zacisnął pięści. Chciał krzyczeć. Kopnąć coś. Ojciec nigdy go nie zaakceptuje.
– A dobrze, dobrze. Moja stara tylko się na mnie ciągle drze.
– Może ma powody. – Zaśmiał się Stanisław Dutkiewicz.
– A ma, ma. Co tu ukrywać. Lubię piweczko.
– Przepraszam, ale jestem umówiony. – Kamil próbował wykpić się z tej rozmowy o niczym. Lubił pana Juliana, ale chciał już zobaczyć Szymona, uspokoić się przy nim.
– Poczekaj. Właśnie rozmawiałem z twoim dziadkiem. Mówiłem mu, że trzeba odmalować pokój w moim domu. Ja już nie daję rady. Dlatego moja stara na mnie wrzeszczy. Mówi, że gdybym nie pił… Nie ważne. I tak ją kocham. Chciałem się zapytać, czy nie popracowałbyś u nas, malując mi pokój. Zapłacimy.
– Ja? – Kamil otworzył furtkę i przeszedł na drugą stronę. – Ale…
– Nie dzisiaj. Po Nowym Roku.
Chłopak podrapał się po głowie. W sumie mógł sobie coś dorobić. Przyda mu się parę złotych. Tym bardziej, że nie wracał do Zamościa, w związku z czym musiał zrezygnować z mieszkania z Anią i Bogdanem. Powinien przelać im pieniądze za swoją część czynszu. Nie znajdą kogoś na zastępstwo zaledwie w ciągu miesiąca i będą musieli podzielić wydatki na dwoje, a tego nie chciał. Dla nich to kłopot. Kłopot, który on im zrobił. Nawet nie wiedzieli, że nie wraca. Pisał tylko do nich, że na święta jedzie do Jabłonkowa. Znów zaniedbuje przyjaciół. Powinien się też spotkać z Iwoną.
– Dobra. Nie ma sprawy. Przyjdę siódmego stycznia.
– Będziemy czekać.
– A teraz przepraszam, muszę iść.
– Kamil, wszystko w porządku? – zapytał dziadek.
– Prawie. Miałem pogadankę… Tego tak nazwać nie można – prychnął. – Ale rozmawiałem z ojcem. Nawet nie próbuje mnie tolerować. Nie mówię już o akceptacji. – Pokręcił głową z rezygnacją.
– Pan Janek to upierdliwy i uparty typek – rzucił pan Julian. – Ta franca, Filipiakowa, zmądrzała, to i on zmądrzeje.
– Prędzej piekło zamarznie. Do widzenia. – Ruszył do domu Bieńkowskich. Przy boku Szymona na pewno się uspokoi.

Tak też się stało, bo gdy tylko zobaczył go rozmawiającego z Jackiem, a ich oczy się spotkały, Kamil nie potrafił powstrzymać szerokiego uśmiechu i ciepła wpływającego do serca. W tej chwili nic nie miało znaczenia poza tym, że znów on i Szymon należeli do siebie. 

12 komentarzy:

  1. No nareszcie! Siedziałam z komórką w ręce i tylko czekałam na rozdział... A komentarz teraz, bo musiałam przejść na lapka xD
    Ogółem, to może nie wiele się działo w tym rozdziale, tak jak w poprzednim, ale wiemy przynajmniej o ich rozterkach i obawach. Wiadomo, że tak szybko w pełni sobie nie zaufają, w końcu skrzywdzili siebie nawzajem, mimo, że na inne sposoby, to i tak bolesne. Dobrze, że zrozumieli co do siebie czują i teraz mogą pracować nad związkiem. Mam wrażenie, że teraz ich miłość będzie dojrzalsza. Na początku były te wszystkie emocje, uniesienia itp. Teraz są po pierwszej poważnej kłótni i wiedzą, że związek to nie sielanka przez całe życie, ale momenty lepsze i gorsze. Wierze w naszych chłopaków, że teraz po takiej sytuacji, ich związek się tylko umocni. W końcu obaj zasługują na szczęście :)
    Nie wiem czemu, ale jak przeczytałam o tym, że ojciec Kamila ich zobaczył, to że to będzie tak jak w filmach, taki przełomowy moment gdy uświadomi sobie, że jego sym jest szczęśliwy, zakochany i się z nim pogodzi bla bla bla... No cóż, głupota, bo zachował się jak się zachował. Zdecydowanie za dużo Disney'owskich zakończeń się w życiu naoglądałam i teraz to wychodzi xD
    Czyli co? Teraz kolejny tydzień męczarni i czekania na nowy rozdział? Nosz kurde xd Ja już nie mam co czytać, to sobie wracam do Twoich wcześniejszych prac. Teraz np. jestem w trakcie ponownego czytania "Długu". Aktualnie jest scena seksu na biurku Morgana xD
    Życzę dużo weny, czekam na kolejny rozdział i na mprega :3
    Pozdrawiam ciepło :D
    Inverno

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tydzień to niewiele. Na pewno zleci bardzo szybko. Czego Tobie życzę. :)
      Pamiętam tę scenę na biurku. O ile takie scenki nie pisze mi się łatwo tę pisało mi się bardzo dobrze. :)
      Pozdrawiam. :)

      Usuń
  2. Jak zawsze świetny rozdział ^^
    Pozdrawiam i życzę weny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozdrawiam i dzięki za wenę. Przyda się. :)

      Usuń
  3. Czytam.Ciągle odliczam czas do następnego rozdziału.Szukałam autorki, która jest odpowiedzialna za to, że stałam się fanką miłości i szczęśliwych zakończeń.Znalazłam.(Wiadomo w życiu nie jest kolorowo i w twoich opowiadaniach bohaterowie również mają problemy, ale no ta pewność, że historia zakończy się szczęśliwie,jak do tej pory)Jestem bardzo, szczęśliwa, że między chłopakami jest ok.Zaufanie, ale ono ‘naprawi’ miłość.(miłość je naprawi)Policzki mnie bolą od uśmiechu.No przesiąknięłam miłością.Ojca Kamila na stos XD
    Przegrałam życie kupując dzień temu(chyba tak) Klucz do serca.Raczej nie do końca, bo opowiadanie fajne z miłością, na którą z jednej ze stron musieliśmy czekać.Była to ważne.Ale to nie o tym!
    A tutaj pakiecik.Nie tyle co żal paru złoty.Ale no moje szczęście ;-; XD
    Czy po zakończeniu publikowania opowiadania, które pojawi się po drugiej części Buntownika będziesz tylko sprzedawała teksty?Czy będziesz je sprzedawała, ale również publikowała na blogu tylko po dłuższym czasie.mpreg *ciężki oddech* chyba nie podołam ;-; Chyba, bo nie mój gust(o nim się nie dyskutuje) ale może mnie przekonasz.
    No to odkurzyłam swoją miejscówkę na komentarz.
    Gorąco pozdrawiam.
    Kolejne opowiadania się tworzą a więc pomysły i chęci są, ale niech będzie weny życzę.
    XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno będę sprzedawać teksty i tylko niektóre będą się ukazywać również na blogu w przyszłości. To głównie dla tych osób które nie mogą sobie pozwolić na choćby wydanie paru złotych. A nie chcę zamykać bloga. Ale raczej już nie będzie tak, że będą teksty powstawać wyłącznie na bloga.
      Pakiecik na Book-Self mógł zostać utworzony, może jakieś inne promocje w przyszłości będą. Na pewno jeżeli napiszę szósty tom "Obrazów miłości" to wtedy będzie pakiet stworzony z pozostałych części tej serii. Bo w 4, 5, 6 tomie pojawiają się te same postaci. Chociaż w każdym są inni bohaterowie. Ale długo zejdzie zanim taki pakiet powstanie. Dziękuję za zakup "Klucza do serca". Mały spoilerek sobie zrobiłaś, jeżeli chodzi o "Znalezione na strychu" i tamtejszych bohaterów. :)
      Z pomysłami i chęciami bywa różnie. Najczęściej ich nie ma. Ale staram się je znajdować. :)
      Pozdrawiam.

      Usuń
    2. Aha, a co do mprega, może się przekonasz. Może nie. To nie są teksty dla każdego. Ja akurat je lubię, ale wiem, że dużo osób nie. :)
      Wrzucę dzisiaj pierwszy rozdział na Beezar.pl. To możesz sprawdzić co to jest. :)

      Usuń
  4. Jak zawsze cudownie>>>
    Kocham to opowiadanie z każdym kolejnym rozdziałem coraz bardziej i coraz bardziej jestem ciekawa dalszych losów bohaterów *_*
    I nie oszukujmy się czekam z niecierpliwością na Szymona jako aktywa czy tam same i ich gorący seks*_*
    Pozdrawiam i życzę mnóstwa, mnóstwa, mnóstwa weny i czasu *_*

    Agnes V.

    OdpowiedzUsuń
  5. Muszę powiedzieć, że długo czekałam na ten mpreg. Jak kiedyś w życiu czegoś takiego bym nie przeczytała, tak po Wilczkach i Christianie przeczytam wszystko (pod warunkiem że uderzy w moje gusta) co zawiera mpreg. Czekam z niecierpliwością :D Na pewno kupię to opowiadanie. Tia... ja tu mówię, że przeczytam i w ogóle, a kto za mnie napisze teksty ;) Będę musiała znaleźć czas na wszystko.
    Pozdrawiam gorąco, życzę Ci Luano wiele chęci do pisania i mnóstwa weny, bo bez niej umarł w butach :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Ech. Lubię Twoje opowiadania, ale tego zupełnie nie kupuje. To rozdzielenie ich było zupełnie na siłę - chyba tylko po to, żeby była kolejna część. Zachowanie Szymona było po prostu nielogiczne. Poza tym wszystko jest takie przesłodzone, dobre i wszystko się szczęśliwie kończy - każdy wątek, co sprawia, że brakuje temu opowiadaniu realizmu. Chłopaki strasznie szybko się dogadali i ech... A w poprzednim rozdziale ta piosenka? Ja wiem, że każdy ma inną wrażliwość, ale nie widzę żadnego faceta cytującego piosenkę Rubika w trakcie przepraszania swojego partnera/partnerki. To było kiczowate i meeega nierzeczywiste.
    Nie wiem. To opowiadanie dobrze się zapowiadało i było całkiem w porządku, dopóki nie przyszedł czas na zakończenie pierwszej części. Wtedy wszystko padło, niestety.

    OdpowiedzUsuń
  7. jak sie cieszę że jest druga część tego boskiego opowiadania. wiem mało dawałam kom. ale chciałam jak najszybciej przeczytać dalej,
    co do rozdziału, jest boski, cieszę cię że pogodzili sie.
    a bedzie ciag dalszy na stronie czy do kupienia... bo wolę by był tutaj...
    denerwuje mnie ten tata od Kamila. jak może byc taki nietolerancyjny. rozumiem nie akcepstuje jego orientacji, ale mógłby chociaż spróbować cieszyć się jego szcześciem.

    jak mnie wystarczyłas gdy był ten wypadek karoliny. myślałam że dostanę zawału. szkoda że będzie zawsze już kulec ale cieszę się że żyje.

    Ohayo biedny kon,, Zefir jest boskim koniem.. to tak jakby on pogodził ich że sb.
    Ps Jednak Anka miała rację., cud się stał.
    a tak na marginesie. Czekam na ich gorący, namiętny, pełen uczuć sex. oh nie moge się doczekać.

    troche się rozpisałam..
    życzę Ci weny, dużo czasu, i byś miała cierpliwość dużo cierpliwości.
    pozdrawiam fanka bloga shizuchan.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciąg dalszy Buntownika 2 jest i będzie na blogu. Na razie jest 10 rozdziałów na blogu. Ale poszukaj, bo Lu nie wrzuciła linków.

      Usuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz. :)