13 lipca 2012

Rozdział 6 - „Lubisz też dziewczyny?”

Dziękuję za komentarze i fajnie, że się opowiadanie podoba. :*

Zapraszam na kolejną część. Pamiętam, że jak ją pisałam to właściwie mogę nazwać męczeniem rozdziału, a nie pisaniem. To najkrótszy rozdział w tym opowiadaniu.

***

Głośne stukanie w szybę obudziło Fabricia. Przetarł oczy i spojrzał najpierw na budzącego się powoli Alaina. W czasie snu zmienił pozycję i spał na plecach z jedną nogą na jego brzuchu, za co mu w duchu podziękował, gdy popatrzył na szybę. Za nią zobaczył jakiegoś mężczyznę zaglądającego do środka. Człowiek mógłby nie być zadowolony, widząc ich przytulonych do siebie.
- Alain, ktoś tu jest. Wstawaj, już rano - potrząsnął ramieniem chłopaka i uklęknął, odsuwając szybę. W twarz uderzyło go poranne, rześkie powietrze.
- Tak?
- Proszę mi wybaczyć, ale co tu robicie? - zapytał człowiek, spoglądając to na niego, to na Alaina.
- Kim pan jest?
- Pracuję przy wyrębie lasu. Co tu robicie?
- Byliśmy w podróży, zabłądziliśmy i do tego skończyło się nam paliwo - otworzył drzwi i wygramolił się z auta. Przetarł dłonią twarz.
- Spaliście tu całą noc? - mężczyzna faktycznie wyglądał na drwala. Nawet miał przy sobie piłę, a z daleka słychać było jakieś głosy.
- Nie mieliśmy, gdzie pójść. Na dodatek telefony nam padły.
- Nie mieliście mapy, atlasu? Za jakiś kilometr jest miasteczko. Trzeba było jechać w lewo i na pewno trafilibyście tam, jadąc na oparach.
Obok Fabrica stanął Alain i przeciągnął się. Warunki do spania nie były idealne, ale u boku Chartiera mógł spać wszędzie. I nawet sen na gołej ziemi uznałby za luksus, mogąc się do niego przytulić. Zobaczył, że spotkany mężczyzna dziwnie na nich patrzy. Chyba nie wyglądali na kogoś, kto zrobił sobie tu małą randkę.
- Ekhem - odchrząknął Alain. - Mój brat i ja chcielibyśmy się stąd jakoś wydostać - niby nie obchodziło go, co powie on i ten ktoś, który szedł w ich stronę, ale wolał nie ryzykować, że odmówią pomocy.
- Alfred, ile mamy na ciebie czekać? O, dzień dobry - przybyły mężczyzna zauważył ich.
- Chłopcy się zgubili i skończyło im się paliwo. Jak sądzisz, dałoby się coś zrobić, by chociaż dojechali do Baud?
- No w sumie tak – przybyły podrapał się po głowie, która już zaczynała łysieć. Obaj musieli mieć coś około pięćdziesiątki. - Możemy trochę przelać z naszego kanistra do ich baku i starczy na dojazd na stację.
- To co, chłopcy, jaka decyzja?
- No, w sumie skorzystamy z tego. Zapłacimy panom - Fabrice sięgnął do kieszeni po portfel. Był wdzięczny Alainowi za tych "braci". Nieważne, że byli do siebie niepodobni. Mogli mieć różnych ojców.
- Zostawcie to sobie. I w zamian zjedzcie śniadanie w barze u Melanie. Kobieta gotuje pierwsza klasa. Paluszki lizać. Poczekajcie tu. Zaraz przyniesiemy jedzonko dla waszego auta.
Gdy poszli, Alain wypuścił wstrzymywane powietrze.
- To jesteśmy uratowani.
- Mogłem cię posłuchać. Przynajmniej bylibyśmy w domu lub wyspalibyśmy się w motelu.
- Ja nie żałuję. Chyba, że ty... - zarumienił się.
- Ja też nie - pogłaskał go po dłoni i zaraz ją odsunął, bo dwaj mężczyźni przynieśli paliwo.

Miasteczko i jego ogólną budowę, do której w szczególności mogli zaliczyć budynki, wyglądało niczym ze starych filmów z lat pięćdziesiątych. W jednym z takich budynków właśnie tankowali. Nawet odnosili wrażenie, że przenieśli się w czasie. Ale obecność nowych samochodów i ludzi we współczesnych ubraniach od razu to dziwne uczucie usuwało z głowy. Wszyscy ludzie się tu dobrze znali. Każdy każdego pozdrawiał, czasami z uśmiechem, a czasami potrafiąc się wykłócać o błahe sprawy.
Alainowi, opartemu o samochód, bardzo tu się podobało. Mógłby mieszkać w takim mieście.
- Fajnie tu – powiedział do Fabrica, który po zapłaceniu za paliwo zjawił się przy nim.
- Fajnie, ale w takim miejscu na zawsze byśmy musieli... - rozejrzał się, czy nikt ich nie słyszy i obniżył głos - …nie być sobą i pewnie poślubić jakąś ładną, miejscową pannę.
- Nie może być aż tak źle. Sądzisz, że oni nie zaakceptowaliby...
- Sądzę, że tak. Sam pomyśl, jak jest w normalnym mieście, gdzie ludzie żyją w duchu dwudziestego pierwszego wieku.
- No, nie zawsze jest dobrze, więc nadal się ukrywam.
- To tak, jak ja. Wiedzą o mnie przyjaciele i rodzice, Ami też. No, i moi byli kochankowie.
Alain zarumienił się, słysząc o kochankach. To znaczy, że Fabi jest już doświadczony. A on dopiero wczoraj się całował. Poczuł się, jakby był opóźniony w rozwoju.
- Stało się coś? - zapytał Chartier, widząc, że chłopak posmutniał.
- Nie. Po prostu szkoda, że nie ma takiej równości, jakiej byśmy chcieli.
- Liczę, że z czasem to się zmieni – naprawdę miał z nim o czym rozmawiać i to nie tylko na tematy dotyczące ich orientacji. W samochodzie, kiedy tu jechali, okazało się, że lubią te same gry i filmy. - Wypytałem sprzedawcę, gdzie jest ten bar „U Melanie”. To za rogiem. Możemy się przejść i coś zjeść. Jak twoje kolano?
- Z chęcią, umieram z głodu. Nie pogardziłbym też prysznicem, ale to już w domu. A kolano to nic – oderwał plecy od samochodu i razem poszli we wskazaną stronę.
- Sprzedawca pozwolił mi skorzystać z telefonu i zadzwoniłem jeszcze do mamy, żeby się nie martwiła. Opowiedziałem jej wszystko...
- Wszystko? – Alain zatrzymał się.
Fabrice przez chwilę nie rozumiał, o co chłopakowi chodzi, zanim w wyobraźni nie zobaczył ich złączonych warg.
- Nie to, o czym teraz myślisz – zaśmiał się.
- To dobrze. No chodź – speszył się Alain, a idąc, patrzył to pod nogi, to na budynki wokół, byleby tylko nie kierować wzroku na Fabiego.
Chłopak obserwował go, nie nachalnie, ale tak w granicach przyzwoitości i stwierdził, że Alain jest słodki. Co się z nim dzieje? Jeszcze wczoraj za takie określenie Lavella uznałby sam siebie za chorego psychicznie. Natomiast dzisiaj już tak nie uważał.
- To chyba tutaj – wskazał Fabrice na wielki neon powieszony tuż pod dachem drewnianego budynku. - Mam nadzieję, że faktycznie dają tutaj dobrze jeść – otworzył drzwi i wszedł do środka. Alain zrobił to zaraz po nim. Obaj rozejrzeli się po pomieszczeniu. – Faktycznie, wystrój z lat pięćdziesiątych. Takie same kanapy i stoliki, jak wtedy.
- Skąd wiesz?
- Czytałem trochę i oglądałem filmy. Podoba mi się tutaj, brakuje jeszcze muzyki.
- Grająca szafa nam się zepsuła – podeszła do nich dziewczyna w ich wieku. Miała na sobie białą bluzeczkę i niebieską, rozkloszowaną spódnicę do kolan. Długie, czarne włosy związała z koński ogon. W ręku trzymała notesik i ołówek. - Nasz styl przyciąga tutaj klientów. Nie jesteście stąd.
- Nie. Jesteśmy przejazdem – odpowiedział Fabrice.
- Trudno byłoby was nie zauważyć, gdybyście byli miejscowi – uśmiechnęła się zalotnie.
- Chcemy zjeść śniadanie – Fabrice pewnym wzrokiem patrzył głęboko w oczy dziewczyny.
- Proszę, siadajcie, gdzie chcecie – pokazała ręką pomieszczenie. - Niedługo będzie tu ruch, więc korzystajcie z chwilowego spokoju.
Rzeczywiście, w barze było tylko kilka osób. Chłopcy usiedli naprzeciw siebie przy pierwszym wolnym stoliku, ale z dala od innych klientów. Zamierzali tylko napełnić żołądki i wynieść się stąd.
- Co zjecie?
- To zależy, co macie – ponownie odezwał się Fabrice.
- Świeże bułeczki, kawa, dżem domowej roboty, jajecznica na bekonie... – zaczęła wyliczać.
- To poproszę kawę zbożową, bułeczki i dżem – przerwał jej Fabi. - A mojemu bratu...
- To samo proszę – popatrzył na nią Alain.
- Zaraz przyniosę zamówienie – odeszła od stolika.
- Wpadliśmy jej w oko – Fabrice postukał palcami o blat. Jak on nie lubił być obiektem westchnień dziewczyn. - Dobrze, że za półgodziny nas tu nie będzie.
- Miła jest i tyle - Fabrice popatrzył na niego, jakby nagle zamienił się w zielonego ludzika. - Co takiego powiedziałem?
- Ona się ślini na nasz widok. Ty naprawdę tego nie widzisz?
- Nie. Po prostu jest... miła – powtórzył swoje wcześniejsze określenie z braku znalezienia lepszego słowa.
Fabrice westchnął. Nie spodziewał się, że Alain tak wielu rzeczy nie widzi.
- Ty jesteś ślepy?
- Czemu? - Alain popatrzył na niego zdziwiony.
- No, a o czym mówimy?
- Fabrice, słuchaj. Nie zwracam uwagi na to, jak dziewczyny na mnie patrzą. Nie obchodzą mnie. I odnoszę wrażenie, że się zacząłeś irytować.
- No, bo to takie... dziwne.
- Może jestem dziwny – spuścił wzrok na swoje dłonie. Teraz jest dla niego jakimś dziwakiem. I to dlatego, że nie rozpoznał zainteresowanego wzroku kelnerki?
Fabrice chciał jeszcze coś dodać, ale dziewczyna wraz z ich zamówieniami wróciła do stolika. Postawiła wszystko przed nimi.
- Szefowa sama piecze bułeczki – postawiła koszyk z pieczywem. Okryte były czystą ściereczką, żeby nie zaschły. Dziewczyna wyprostowała się, przytulając tacę do piersi. - Naprawdę nie możecie tutaj zostać na dłużej? Byśmy mogli razem wybrać się na koncert miejscowego zespołu. Fajnie grają.
- Dzięki, piękna, za zaproszenie, ale rodzice na nas czekają – powiedział Fabrice. - Już po ósmej, a dom mamy daleko - czuł wzrok Alaina na sobie.
- Szkoda, ale jakbyście jeszcze kiedyś tędy przejeżdżali...
- To wpadniemy.
- Jak skończycie, zawołajcie mnie, to przyniosę rachunek.
Fabrice, nie zwracając uwagi na towarzyszącego mu chłopaka, wziął bułeczkę i rozkroił ją dostarczonym nożem. Posmarował dżemem morelowym, były do wyboru dwa i ugryzł kęs.
- Uuu, niebo w gębie – dopiero, kiedy przełknął, spojrzał na Alaina. - Czemu nie jesz?
- Lubisz też dziewczyny? - zapytał młodszy.
- Co?
- No, bo tak z nią gadałeś...
- Chciałem być miły i tyle. Nie cierpię dziewczyn. Jako przyjaciółki owszem, ale nie jako... wiesz. I jedz, bo nie mamy czasu – zdenerwował się. Jak ten chłopak mógł pomyśleć, że interesuje go również płeć przeciwna? Powiedzieć komuś „piękna” nie oznacza zaraz zaangażowania czy też seksualnej fascynacji.
Wygłupił się. Lepiej się zamknie. Gdy milczy, nie popełnia gaf. Napił się kawy i zrobił sobie kanapkę, smarując ją truskawkowym dżemem.
- Sądzisz, że jak ktoś kogoś skomplementuje, to zaraz na niego leci?– Fabrice po kilku minutach pochylił się w jego stronę. - Nie znasz życia, chłopcze. Ale jak może je znać ktoś, kto siedzi cały czas w domu? Na zawsze chcesz pozostać takim ciapą i prawiczkiem?
Alain zmierzył go morderczym wzrokiem pełnym bólu. Łudził się, że po tym, co zaszło w nocy ma ten etap za sobą, ale nie. Chłopak nadal miał go za mięczaka i nie tylko. Ciekawe, co o nim myślał, kiedy płakał wtulony w niego? Czy to, co mówił, było prawdą? Przestał w to wierzyć. Do tego tak się przed nim otworzył. Ledwie wyjechali z lasu, a Fabrice już zachowywał się inaczej, a co dopiero, jak wrócą do domu. Raczej nie przyzwyczai się do ostrych słów Chartiera.
- To ostatnie słowo było ciosem poniżej pasa – powiedział do niego. - I mówiłeś, że będzie inaczej, lepiej. Jesteś, jak oni. Ciągle kłamią, aby zdobyć to, co chcą – wstał. Wyjął ze swego portfela dwadzieścia euro i rzucił na stolik. - To powinno wystarczyć, nawet na suty napiwek.
- Ja... dokąd idziesz?
- Do samochodu, ale chcę chwilę pobyć sam – warknął i szybkim krokiem opuścił bar.
Znów ten niewyparzony język. Nigdy się nie nauczy milczeć. Ale powiedział prawdę. Siedząc w domu, chłopak niczego nie zakosztuje. Nie zamierzał siedzieć tu i czekać, aż Alain się wypłacze, bo nie ulegało wątpliwości, że to miał zamiar robić. Trafił mu się wyjątkowy wrażliwiec do towarzystwa. Schował te pieniądze, jakie zostawił Alain. To za śniadanie było zdecydowanie za dużo. Skinął na kelnerkę. Dziewczyna, jakby tylko czekając na jego gest, podbiegła do stolika. Rachunek, jaki zapłacił, był dużo niższy, wliczając w to dobry napiwek, od tej ceny, jaką miał zamiar zostawić Alain. Mówiąc krótkie „do widzenia”, wybiegł z baru.
Widział go, stał przy aucie wyprostowany, jak struna. Patrzył w jakiś punkt. Nie zwracał uwagi na przechodzących obok niego ludzi. Coś ukłuło go w serce na ten widok. Podszedł do niego i złapał za łokieć.
- Jedziemy do domu, braciszku.
- Ał – syknął Alain i wyrwał mu się.
- Co ci jest?
- Nic ci do tego. Otwórz to auto i jedźmy – nie patrzył na niego.
- Pokaż to – nadal byli w tych cholernych bluzach, gdyż dzień był pochmurny i było dość chłodno.
- Zostaw. Nie twoja sprawa. To tylko obdarcie, takie, jak na kolanie. Nic mi nie będzie. Otwórz to cholerne auto!
- Nie jesteś takim aniołkiem. Masz swoje humorki – stwierdził Fabrice, wsadzając kluczyki do zamka.
- Mówiłem, nie znasz mnie, a oceniasz.
- To daj się poznać. I przepraszam za to, co powiedziałem – najchętniej by go objął, ale na razie zdecydował się tylko na położenie mu ręki na ramieniu, uspokajając go.
- Jedźmy już do domu – miał zamiar wsiąść do tyłu, ale po tych przeprosinach zajął miejsce z przodu. Po chwili dołączył do niego starszy chłopak i mogli wracać z tej przedłużonej wycieczki.

Fabrice cały czas czuł napięcie Alaina. Chłopak uparcie wpatrywał się w mijany krajobraz. Niedługo mieli dojechać do autostrady, a stamtąd będzie już prosta droga do domu.
- Słuchaj, Alain, przeprosiłem cię, więc mógłbyś nie udawać, że cię tu nie ma.
- Dlaczego? - popatrzył na niego. - Po to, żebyś mógł ponownie złapać mnie na jakimś słówku, zdaniu, aby się z tego wyśmiać? Wolę milczeć, – ponownie patrzył przez przednią szybę – aby nie dawać ci powodów do ośmieszania mnie.
Fabrice skręcił gwałtownie w prawo i zjechał na pobocze. Zatrzymał się, nie wyłączając silnika.
- Co ty robisz?! - krzyknął Alain.
- Nie dziwię się, że nie masz kumpli, jak tak marudzisz – obrócił się bardziej w jego stronę. - Delikatne z ciebie stworzenie, to widać z daleka i ciężko wytrzymać z kimś, kto czuje się zraniony po jednym słówku. Kurwa, przeprosiłem za to. A tobie wciąż coś nie pasuje.
- Wiesz, co mi nie pasuje? - zdenerwował się. - Mówiłeś, że nie będziesz taki, jak wcześniej, a już w barze ponownie się tak zachowujesz. Gdy dojedziemy do domu, zapomnisz, co stało się w lesie i będziesz na mnie zły za to, że w ogóle istnieję! I może jestem nadwrażliwym chłopakiem, ale nie uważam tego za wielką wadę. A jak coś tobie nie pasuje, to się przymknij! - patrzył mu prosto w oczy ze złością.
Fabrice uśmiechnął się na ten wybuch. Ten chłopak ma w sobie ogień. Złapał w dłonie jego głowę i przyciągnął chłopaka do gorącego pocałunku. Ten zaczął się wyrywać, ale przytrzymał go mocniej, siłą wdzierając się do jego ust i Alain poddał się.
Najpierw miał ochotę go uderzyć, a potem mruczeć, czując, jak język chłopaka trąca jego. Dla niego to, co czuł, było bardzo intensywne, wszak pierwsze intymne zbliżenia szczególnie mocno są odczuwane. Bliski kontakt warg, które obrzmiewały od pocierania i szczypania zębami, nie trwał długo, ale pozostawił po sobie przyspieszony puls i szybki oddech. Westchnął, kiedy Fabrice pożegnał jego usta jednym liźnięciem w dolną wargę.
- To teraz możemy jechać do domu – Fabrice poprawił się za kierownicą.
- Co my w domu powiemy?
- A co masz na myśli?
- No o tym, co się między nami wydarzyło – bardziej dłuższy pocałunek, a mógłby się podniecić. Na szczęście zapanował nad tym, bo za pierwszym razem był problem. Dobrze, że Fabrice nic nie wyczuł.
- O pocałunku nie musimy nic mówić. Coś czuję, że wolisz na razie nie ujawniać swojej prawdziwej seksualności.
- Na razie nie. Nie da się długo tak żyć, ale sam wiesz, jak to jest.
- To powiemy, że dogadaliśmy się na tej wycieczce. Dobrze?
Alain skinął głową z zadowoleniem. I aż uśmiechną się, kiedy Fabrice przy zmianie biegów dotknął jego kolana. Teraz już mu to zupełnie nie przeszkadzało. A Fabiemu spodobały się tańczące, wesołe iskierki w jego oczach.

***

- Mieliście podróż z przygodami – zaśmiała się Sabrine.
- Oj, mamo, wolałbym o tym zapomnieć – o tym, jak bardzo bał się, że Alainowi w lesie coś się stało. - Dobrze, że reszta drogi minęła normalnie.
- Ale widzę, wyszło wam to na dobre. Jecie obiad w spokoju, odzywacie się do siebie – popatrzyła to na jednego, to na drugiego.
- Jakoś się dogadaliśmy – mruknął Farbice, zatrzymując widelec z marchwią w drodze do ust.
- To lepsze niż unikanie się – dodał Alain. Nałożył sobie jeszcze sałatki.
- Cieszy mnie, że w końcu to zrozumieliście.
- Mamo, a ty nie w sklepie?
- Tata sobie poradzi. Ja chciałam zaczekać na was i ugotować obiad wcześniej, wiedząc, że będziecie głodni.
- I jesteśmy. W nocy zjedliśmy tylko po pół kanapki, a rano małe śniadanie w tym barze, co ci mówiliśmy – powiedział Farbice, przełykając ostatni kęs. Odłożył sztućce na talerz, czując się syty. Jego telefon, który właśnie się ładował, odezwał się, wygrywając rockową balladę. Wstał z ociąganiem, jakiś taki rozleniwiony i podszedł do szafki. Wziął komórkę do ręki. - Pascal. Ten to ma wyczucie. Zawsze dzwoni, kiedy ledwie skończę jeść - jego przyjaciel uwielbiał jeść i potrafił naraz pochłonąć podwójną porcję dania i, co najważniejsze, nie było tego po nim widać. Odłączył telefon od prądu, nie ufając ładowarkom w takich wypadkach i dopiero odebrał. - Stęskniłeś się za mną?
Słysząc to, Alain spojrzał na niego. Widział, jak oczy Fabiego uśmiechały się. Chciałby, żeby Fabrice tak na niego patrzył. Czyżby łączyło go coś z tym chłopakiem? Jak tak, to nie wolno mu robić sobie nadziei, że między nim a Chartierem mogłoby coś być. Wyraźnie posmutniał i wsłuchał się w rozmowę, chociaż wiedział, że nie ładnie tak robić, ale nic na to nie mógł.
- Wróciliśmy jakieś dwie godziny temu. …Pewnie, że mogę wpaść. …Nie mów, stęskniłeś się. …Ha ha ha – zaśmiał się. – Dobrze, niedługo będę.
Alain powrócił do kończenia swego obiadu, udając, że nie słuchał rozmowy.
Sabrine zmarszczyła brwi i podparła łokcie na stole, nie zważając na to, że wiele razy strofowała za to syna.
- Pascal to jego przyjaciel. Bardzo bliski. Bliższy od Oliviera i Charlotte – uznała, że powinna o tym chłopaka poinformować. Coraz bardziej upewniała się w tym, że jej syn mu się podoba.
- I heteryk – dodał Fabrice. Wiedział, o co chodziło mamie. Ona dużo widziała. – Mamuś, wychodzę do Pascala i nie wiem, kiedy wrócę. Ma jakiś problem.
- W porządku. Ja to pozmywam – wstała i zaczęła zbierać naczynia.
- Pomogę pani – zaproponował Alain uspokojony, że ten Pascal to zwykły przyjaciel. Powstrzymywał uśmiech, przygryzając policzek od wewnątrz.
- Dziękuję. Jak zamierzasz spędzić popołudnie? - zapytała go.
- Chciałbym wziąć się za czytanie książki, którą znalazłem u państwa w regale – położył talerze w zlewie.
- Miła perspektywa. Sama uwielbiam czytać.
Fabrice przez chwilę przysłuchiwał się ich rozmowie, nie wierząc, że czas spędzony z książką jest dobry. On wolał bardziej aktywny odpoczynek. Chociaż wiedział, że Alain od aktywności nie stroni. Co dzień rano wstawał i biegał. Może on powinien się do niego przyłączyć?
- Alain?
- Tak? - spojrzał na chłopaka.
- Chciałbym jutro dołączyć się do biegania z tobą.
- Naprawdę? - stado motyli zamachało skrzydłami z radości w jego żołądku.
- Inaczej bym proponował?
- Pewnie nie. Jak wstaniesz o siódmej...
- A nie można później? – siódma to dla niego noc.
- Jak później?
- O dziesiątej.
- To może pobiegajmy razem wieczorem?
Fabrice przemyślał to chwilę.
- Dobra, jak będę w domu, to tak, bo rano...
- Rozumiem.
Sabrine omal szczęka nie opadła, kiedy słyszała to wszystko. Jej syn będzie biegał? Wiedziała, że czasami chodził na siłownię, ale biegać? Coś bardzo ciekawego musiało się wydarzyć w tej podróży.
- Mamo, co tak patrzysz?
- Nie, nic. Po prostu tata musi w końcu zawieźć zmywarkę do naprawy – odkręciła kurek i woda zaczęła spływać do zlewu.
Wiedział, że ona myślała o czymś innym, ale nie zawracał sobie tym głowy.
- To pobiegamy jutro, bo dziś nie wiem, kiedy wrócę.
- No, dobrze – Alain patrzył, jak Fabrice opuszcza kuchnię. Chętnie znów by poczuł jego usta na swoich. Westchnął głęboko.
- Jak mówiłam, on ma dobre serce.
Dopiero po chwili zorientował się, że pani Chartier coś powiedziała. Uśmiechnął się tylko i pomógł przy zmywaniu, starając się uspokoić zbyt szybko bijące serce na myśl o Fabim.

40 komentarzy:

  1. Fabi często mówi to co myśli, dobierając niekoniecznie dobre słowa. Cieszę się, że jak na razie między nimi jest w porządku. Czekam na cd..
    Weny życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fantastycznie, że ten rozdział jest tak wcześnie! Od razu poprawił mi się humor. No to zaczynam...
    1. Coś czuję, ze Fabiś prędko się nie zmieni... No ale to normalne :)
    2. Fajnie, że Alain pokazuje pazurki... To dowód na to, że wcale nie jest ciapą. Coś czuję, ze jeszcze pokaże Fabisiowi, na co go stać... Będę na to czekać.
    3. Pani Chartier mi się podoba... Fajna mamusia. Czuję, że szybko się domyśli prawdy...
    Ech, to byłoby dziś na tyle... Oczywiście już nie mogę doczekać się ciągu dalszego ;) Oby wena Cię nie opuszczała. PA

    OdpowiedzUsuń
  3. Fabrice jest niewyobrażalnie chamski, naprawdę. Ja bym na miejscu Aliana nawe nie zwróciła uwagi na takiego gbura :c Takie związki są, kurcze, chore i nie wydaje mi się, żeby coś dobrego z tego wynikło. Ta druga, wrażliwsza strona, zawsze będzie czuła się niedoceniana.
    Pascal. Heteryk. Bu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Hahaha, nie wierzę, Alain-poskromiciel Fabi'ego.
    I uwielbiam mamę Fabrice'a, kobieta wręcz genialna :3

    OdpowiedzUsuń
  5. Dobre rozwinięcie akcji - Fabrisiowi nie może być za łatwo.

    Jedna poprawka:
    "- Co my w domu powiemy?
    - A co masz na myśli?
    - No o tym, co się między nami wydarzyło – bardziej dłuższy pocałunek, a mógłby się podniecić. Na szczęście zapanował nad tym, bo za pierwszym razem był problem. Dobrze, że Fabrice nic nie wyczuł."
    Ten nieszczęsny "bardziej służszy" zmień jak się da :)

    Pozdrawiam
    Nyu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, ale dobrze jest napisane "dłuższy".

      Usuń
  6. Biedny Alain, pewnie miał nadzieję, że Fabrice tak od razu przestanie sprawiać mu przykrość. Wizja ich wspólnego biegania brzmi ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Genialny! ale jak dla mnie za krótki, chociaz i tak krótki nie jest, ale kiedy się wciągnie to strasznie szybko leci :D <3333. Kocham cie normalnie za to opowiadanie! : D

    OdpowiedzUsuń
  8. super bosko!!!! ^^ Nie umiem się doczekać kolejnego rozdziału! xD Takkkkk, cała ja :) WENY!!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Będzie okrzyk, będzie... KYAAAAAAA *__* Na końcu Alain pomyślał o Fabusiu per "Fabi" ;3 A mrrr ;3
    Słowem wstępu - dobra, mamy piątek trzynastego, więc aby nie było pechowo, trzeba dodać dwie notki. xDDD

    "Pracuję przy wyrębie lasu" - Boziu kochana, a jakby tak drzewo na nich spało? O__O Chyba bym pozabijała tych drwali!
    "Trzeba było jechać w lewo i na pewno trafilibyście tam, jadąc na oparach." - mhahaha, czyli Alain miał rację. Fabrice powinien częściej go słuchać i się go trzymać, bo daleko zajdzie. No i co z tego, że chłopak jest wrazliwyszy? To nie znaczy, że gorszy, a odkrywanie... możliwość odkrywania go może być trudna i pracochłonna, ale ile on się na-uśmiecha przy rumieńcach Alaina ;3 W takiej chwili chciałabym być ich prześcieradłem. XDD
    "Mój brat i ja chcielibyśmy się stąd jakoś wydostać" - *kaszle zawzięcie, a po chwili wyciera biurko z herbaty* Łohoho, ale wizja! No wiesz! XD Tak świntuszyć... |braciszku, daj mi buzi... a dlaczego, braciszku, twoja ręka masuje moje udo? Żeby zobaczyć, czy się nie zraniłeś, gdy upadłeś. A dlaczego... teraz bawisz się lekarza zdejmujesz moje bokserki, braciszku? Bo chcę o ciebie dbać i zobaczyć, czy wszystko tam w porządku... Muszę sprawdzić, czy nie dostała się tam jakaś infekcja... a na rane najlepsze jest jej polizanie...| Dobra.... to szczyt szczytu zboczeństwa... mnie to chyba trzeba zamknąć XD
    "Trudno byłoby was nie zauważyć, gdybyście byli miejscowi" - gdzie z oczami? Uciekaj, tyy... tyyy... końska ogonico jedna! *jednym ruchem ściąga swoją gumkę z włosów* XD Ale żeby się tak ślinić... Chyba bardziej do Fabusia, bo skoro ona jest taka odważna, to i zależy jej na takim bardziej... szalonym.
    "- Nie jesteś takim aniołkiem. Masz swoje humorki" - Fabuuś, głuptasie, Alain to chłopak, nie baba. Dopiero teraz to wiesz? Przecież wystarczyło to, że Alain bawił się z jego psiakiem, a już fochał się na niego i odstawiał szopki. Sam ma humorki, ale nie widzi własnych wad. Gdyby tak ktoś cały czas podważał jego autorytet, to ciekawe, czy nie okazywałby łez.
    "Ten chłopak ma w sobie ogień." No. Alain, musisz jeszcze trochę podpalić Fabusia, ale nie sparz go... wbrew pozorom Fabrice tez jest wrażliwy i gdyby Alain potraktował go jak tamten kumpel, pewnie długo nie próbowałby szukać miłości, czy choćby przygodnych kochanków.
    Aaaaah, podobało mi się, gdy wielkość samochodu już im potem nie przeszkadzała...ojj, chyba także wybiorą się w drogę po odebranie Amelie. xD
    "Sabrine omal szczęka nie opadła, kiedy słyszała to wszystko." - -mam ochotę tak mocno, mocno wyściskać tę kobietę. xD Szkoda tylko, że troszkę namieszała w głowie Alaina, bo powiedziała, że Pascal to bardzo blisko kolega Fabusia... dobrze, że chłopak uzupełnił, że Pascal to heteryk. xP

    Ano krótko, krótko... ale ile ognia *__*

    OdpowiedzUsuń
  10. Hej,
    kochana, aż brak mi słów rozdział jest fantastyczny. O wiele bardziej mi się taki Fabrice podoba. Ciekawe jak długo zajmie Sabrine zorientowanie się co tak naprawdę wydarzyło miedzy chłopakami na tej „wycieczce”. Ciekawe czy Alian trochę spróbuje wyjść teraz do ludzi, zacząć się spotykać ze znajomymi Fabrice. Jak widać Fabrice postanowił zacząć z nim biegać ;]
    Weny życzę...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń
  11. Może i krótki, ale pełen interesujących wydarzeń. Wychodzi na to, że z Alaina straszny zazdrośnik, nawet Fabi taki nie jest, chociaż też nie wiadomo, co poczuje jak wpadnie do nich znów przyjaciel Alaina ;D Śmieszne, ale ucieszyłam się z tych braci, dobra, wcale nie śmieszne, to mi od razu przyniosło na myśl twincest i tak wesoło mi się zrobiło, ale dobrze wykombinowali z tymi braćmi, chociaż... myślę, że to iż by się ich czepili za noc w aucie to trochę naciągane jest, bo em... po pierwsze - nikt nie zakłada z góry u chłopaków nic nie robiących, a śpiących w aucie, że są homo, zawsze pierwsze co przychodzi na myśl: Oj tam, kumple, pewnie się schlali, zabłądzili i w końcu zasnęli :D Tak przynajmniej sądzę. A w ogóle to po tych drwalach spodziewałam się jakiejś "Teksańskiej masakry" albo "Złego skrętu" i tak się bałam, i po tym jak wreszcie dojechali do miasta, a przyszedł mi na myśl "Dom woskowych ciał" z biednym Jaredem :(, że dopiero jak przyszło do ich pocałunku po drodze to odczułam ulgę, że żadna z moich horrorowych wizji się nie urzeczywistniła XD Naprawdę, z tymi wątkami leśnymi trzeba ostrożnie, bo mogą przyprawić biednych czytelników o zawał XD Ja tam tylko gryzłam palce i modliłam się o to, by to nie byli tacy mutanci jak w "Złym skręcie" albo coś :D
    Czekam na kolejny rozdział, ciekawe co wyniknie, jak Fabi powróci od kumpla~

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Horroru nie planowałam, ale wizje fajne. :D A co do myślenia innych i dwóch chłopakach śpiących w aucie. To tak nasi chłopacy sądzili. Są troszkę przeczuleni i wydaje im się, że zaraz każdy się domyśli, że są homo.

      Usuń
    2. Aaa... No racja, są przeczuleni, jak teraz jeszcze raz przeczytałam, to rzeczywiście obaj są super zgodni w kwestii ukrywania się. Nie za fajnie to się zapowiada, bo co, będą się ukrywać całe życie? Zakładam, że coś będzie z czynnikami(palantami) zewnętrznymi, bo mają tolerancyjne rodziny i przyjaciół, więc częściowo nie będzie tak źle, mam nadzieję.
      I nie śmiej się z moich wizji, one są okropne, wystarczyło widzieć urywek "Złego skrętu" w tv i już cały film przed oczami, a jak potem czytasz takie leśne przygody to istna palpitacja serca... Uch, moje całe i zdrowe chłopaki *tuli*
      Powodzenia w pisaniu ;)

      Usuń
  12. Ah ten Fabi. Alain musi się wziąć za niego. (: Rani chłopaka nawet nie zdając sobie sprawy z tego. 'ciapa i prawiczek'. Przegiął. Nie każdy musi być taki jak on..

    OdpowiedzUsuń
  13. Krótki ten rozdzialik. Fabi ma niewyparzony język. Ja na miejscu Alaina bym mu w twarz dała. Ale nie z liścia, z pięści w zęby.
    Niech Fabi go gdzieś zabierze! Na jakąś imprezę czy coś, wtedy chłopak pozna życie. Biegać o 10 rano, haha XD Dla mnie 10 to już południe. Ale tak to jest, kiedy się pracuje.
    Cieszę się, że jak wrócę u Ciebie akurat nowa notka będzie na mnie czekać^^
    Pozdrawiam i weny!

    OdpowiedzUsuń
  14. Fajnie :) Podoba mi się że Alain potrafi pokazać pazurki xD A Fabi powinien się czasami ugryźć w język...
    Pozdrawiam cieplutko i życzę weny xD

    OdpowiedzUsuń
  15. dzięki za te ostatnie słowa do mojego komentarza w poprzednim rozdziale ;)
    jak tak jedli te bułeczki to aż naszła mnie na takie ochota.. mm..
    uuu Alain jaki zaniepokojony o Pascala był ;p
    i wydaje mi się że mama Fabiego domyśla się co się działo w podróży chłopców ^^
    tak czy inaczej nie muszę pisać że świetne bo to zapewne wiesz więc czekam na dalsze części <3

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja zawsze w piątek trzynastego coś odwinę... wczoraj wbiłam sobie nóż w rękę... na szczęście taki mały. Dzisiaj pękła mi żyłka w oku... wyglądam jak Ichigo z "Bleach" xD No i użarła mnie pszczoła albo mrówka... bąbel jest, no. ;P
    Ooj, moja wyobraźnia to wielka przestrzeń... bezkres... wielka polana... pustynia, o! Tak. Pustynia to mój umysł (pusty... hell yeah xD), a wyobraźnia się tam błąka. xD
    No, tak myślałam, że dziewczyna wolała Fabiego. Miasteczko małe... wszyscy się znają, a takie dwa nowe ciacha to jak krewetka dla rekina. xD
    Alain potrafi być zazdrosny o to, co jego? Jak mi to zabrzmiało, Luankoooo ;3 Aż mam łezkę w oku... wzruszam się jakoś ;3 Mrrr, wyobra...ziłam sobie... (jak Ty ze mną wytrzymujesz? XD) Alaina jako lwa.. z wielką grzywą, łapami, ogonem... i resztą... broniącego Fabiego - młodszego, czarnego lewka ;3 *___* Ale wizjaaa *___* A tło tutaj jeszcze bardziej jej sprzyja XD
    Hahaha, prawie wszystkie matki, ogólnie, rodziców, których tworzysz - wręcz ubóstwiam. Chyba najbardziej mamę Akiego... xP

    OdpowiedzUsuń
  17. Krótko, ale nie uważam, że źle. :D Mi się rozdział bardzo podobał, coraz bardziej lubię Alaina. :D
    A Fabrice to cham! -,- jak mógł coś takiego powiedzieć? ja to bym się do niego przez tydzień nie odzywała po czymś takim...
    Ten ich pocałunek był gorący... :DD To dopiero 6 rozdział, a już tyle się wydarzyło! Nie mogę się doczekać następnych części!
    Mam nadzieję, że pojawią się jeszcze jakieś inne pary ;]]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie tylko jedna para. Przy tym opowiadaniu chciałam skupić się na dwóch chłopakach. :D

      Usuń
  18. Chłopaki mają tak różne charaktery, że bardzo przyjemnie się czyta ich zmagania. Fabrice jeszcze wiele musi się nauczyć odnośnie postępowania z Alainem, ale wszystko przed nim. Już nie mogę się doczekać kolejnych rozdziałów. Powoli robi się gorąco, co bardzo mnie cieszy.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  19. no, chłopaki coraz bardziej się dogadują. ta kłótnia w samochodzie była niepokojąca, no ale Fabi w bardzo dobry sposób załagodził sytuację ;D.
    i wiesz co? nie mam na tyle weny, żeby Ci nawet porządny komentarz napisać.. przez ten tydzień głupawek z Kasią tak się chyba rozleniwiła.. miejmy nadzieję, że wróci!

    Ay

    OdpowiedzUsuń
  20. hej możesz mnie informowac o nowych notkach na numer gg 43419834
    Jussly

    OdpowiedzUsuń
  21. Super rozdział jak zawsze zresztą. Przeglądałam ostatnio demoty i pomyślałam o twoich opowiadaniach jak to zobaczyłam :D http://demotywatory.pl/3867309/Rodzice

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ten demot doskonale oddaje to jakich rodziców tworzę. Świetny jest. :D

      Usuń
    2. Po takiej scenie, w jakimkolwiek opowiadaniu, to bym zeszła ze śmiechu :D :D :D Ha ha ha, tu matkę Fabiego, albo jakże sprytnych rodziców Alaina, też łatwo sobie wyobrazić w roli tego tam ojca na democie :D
      Nie mogę się doczekać... dzisiejszego rozdziału :D No co, pilnuję XD I to nie fair, że mimo iż 20, to nadal muszę czekać, ale cóż... cierpliwości... tik tak... tik tak... zegar tyka. Ile godzin mam czekać? XD To było pytanie retoryczne, przedstawiające pewnie też i innych wyczekiwanie. Aż śmieszne, czuję tę jedność, którą czułam dawno dawno temu, oglądając jeszcze Palomę, i wiedząc, że o tej właśnie godzinie, za minutkę dwie, kolejny odcinek, na który czekają jak ja, i oglądać będą ze mną, miliony Polek :D Jak teraz pomyślę, to jakiś sens czekania, poza samym przeczytaniem opa czy obejrzeniem serialu w tv jest XD

      Usuń
    3. Prawda, że cudownym uczuciem jest to czekanie na rozdział, kolejny odcinek serialu i świadomość ilu ludzi jeszcze robi to samo?
      I rozdział będzie tak po 16. Na ta godzinę ma zostać sprawdzony.

      Usuń
    4. Rozdział będzie pomiędzy 17 a 18 godziną.

      Usuń
    5. A mnie nie będzie Do zobaczenia późnooo w nocy, szczęśliwa siódemeczko <3

      Swoją drogą, musiałaś nieźle nabroić, że Ay nie wyrobiła :P Żartuję, żartuję, wiem jak jest... A przynajmniej rozumiem wszelakie rozjazdy czasowe XD

      Usuń
  22. Odświeżam co minutę.
    Patrzę na komentarze...
    "Rozdział będzie pomiędzy 17 a 18 godziną."
    Patrzę na zegar: 17:00
    Wracam do odświeżania co minutę ;p;p;p.

    Też już nie mogę się doczekać :).

    OdpowiedzUsuń
  23. U mnie 17.03... xD Żeby tylko brat zostawił laptop, kiedy będzie jechał do dziewczyny xD

    OdpowiedzUsuń
  24. Hеya i am for the fіrst time herе. I came
    aсross this bοard and I find It really useful & it helpеd me out a lot.
    I hope to give something back and aid others likе yοu helpeԁ mе.


    Also vіѕit my homeρage Cgratuit.info

    OdpowiedzUsuń
  25. You could certainly ѕee уour sκillѕ
    in the aгticle you wгіte. The world hopes fоr
    mοге passionate writeгs
    lіke you who are not аfraid to mention hοw theу beliеve.
    Alwаys follow уour hеaгt.

    Feel fгee to surf to my web-site :: http://Lapkowo.pl/Category/Baterie

    OdpowiedzUsuń
  26. My spouse and I stumbleԁ оver here differеnt
    pаge and thought I might as well cheсk thingѕ out.
    I liκe whаt I see ѕо now i'm following you. Look forward to checking out your web page yet again.

    my weblog oświetlenie led wrocław

    OdpowiedzUsuń
  27. WOW just what I waѕ looking for. Сame here bу ѕеarching for polish translatіon servicеs

    My blog post; polish patients

    OdpowiedzUsuń
  28. I am genuinely delighted to read this ωeb site posts ωhich
    carгies plenty of vаluable information, thanks
    foг providing suсh data.

    my ωеb site; Granite Countertops Denver From Voltero Dwelling Types

    OdpowiedzUsuń
  29. Just want to say your artіcle is as astounding.
    The clаrity in уour post is ϳuѕt spectacular
    and i coulԁ assume you are an expert on this subject.
    Fіne with your permiѕsion allow me to grab youг RSS feed to keep uρԁatеd wіth forthcoming post.
    Тhanks a milliοn and pleasе carry οn the gratifying
    ωork.

    Ηere iѕ my blοg post: bojler

    OdpowiedzUsuń
  30. Hej,
    rozdział jest boski, bardzo mi się taki Fabrice podoba, och ciekawe jak długo zajmie Sabrine zorientowanie się co tak naprawdę wydarzyło miedzy chłopakami na tej „wycieczce, ciekawi mnie kwestia czy teraz Alian trochę spróbuje wyjść do ludzi, jak widać Fabrice postanowił zacząć z nim biegać...
    Dużo weny życzę...
    Pozdrawiam serdecznie Aga

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz. :)